Czego boisz się w MLM? Opinie i brutalna rzeczywistość

mlmCzego tak naprawdę boisz się w MLM? Z pewnością nie raz zdarzało Ci się trafić na genialnie opisaną ofertę marketingu wielopoziomowego i nawet zastanawiałeś się, czy „w to wejść”. Dlaczego nie wszedłeś ?

Wymówki, strach, a może po prostu naczytałeś się katastrofalnie brzmiących opinii o tego rodzaju biznesie?

MLM – stereotypy

Marketing wielopoziomowy owiany jest dziś ciemną chmurą stereotypów i krążącymi w sieci mocno negatywnymi opiniami. Klasyka gatunku:

    • To jedno wielkie oszustwo!
    • Tylko pierwsi zarabiają!
    • To chłam, naciąganie i kłamstwa
    • Biznesu nie robi się budując jakieś struktury tylko sprzedając produkt!
    • Przerabiałem to – jedno wielkie G… nie dajcie się zbajerować
    • To jest nielegalne! Piorą mózgi.
    • Premie, wielkie prowizje, bonusy – nic z tego nie dostałem!
    • Nie dają etatu! Nigdy!
    • W mlm-ach tylko się z ludzi forsę wyciąga, a to książki, a to kasety, a to szkolenia – nie dajcie się wrobić!

Itd. itd. – przykładów jest mnóstwo, wystarczy poczytać opinie „niezadowolonych z MLM” z googlach. A następnie zadać sobie pytanie:

Dlaczego oni są niezadowoleni?
Odpowiedzi jest dokładnie tyle, ile negatywnych opinii na ten temat.

To jedno wielkie oszustwo!
Tak – to podstawy argument wytaczany przez tych, którym w MLM się nie powiodło.  Dali się skusić wizjami wielkich zarobków i liczyli na to, że pieniądz niczym czekoladowa fontanna sam na nich spłynie. Zupełnie jak w wygranej w totolotka. Dla tych ludzi MLM jest oszustwem i jest to prawda. Nie pracowali (a to przecież jest praca!), nie chcieli się rozwijać, nie działali, wydawało im się, że od razu zarobią miliony (a w żadnej pracy tak nie jest), nie mieli czasu, babcia im chorowała, pies zdechł i nie mogli. Miliony wymówek, zero działania. Tak – zostali oszukani.

Tylko pierwsi zarabiają!
Tak – pierwsi zarabiają najwięcej, najszybciej budują swój biznes i jeśli wejdziesz w dany MLM później, zarobisz mniej niż oni. Co w tym dziwnego? W McDonaldzie też szef, kierownik sklepu, zastępca i manager zarabiają więcej niż Ci, którzy klepią bułki. Coś w tym dziwnego? Weszli pierwsi, pracowali, awansowali zarobili. To też jest mlm – tylko nie internetowy. Pierwsi zarabiają najwięcej, co nie znaczy, że Ty nie zarobisz wcale. Jeśli będziesz pracował, traktował to jak normalne źródło dochodu i zasuwał (niekoniecznie jak mróweczka, ale owszem), to zarobisz. Bułkowi z McDonalda też zarabiają, inaczej by tam nie siedzieli.

To chłam, naciąganie i kłamstwa
Jak wyżej – nie pracujesz, nie rozwijasz się, nie masz. Tak jest w każdym biznesie. I każdy pracownik np. na takim standardowym etacie narzeka, że szef go oszukuje i wyzyskuje. Może nie narzekasz?:)

Biznesu nie robi się budując jakieś struktury tylko sprzedając produkt!
Tak – to prawda. Ale każdy MLM opiera się na sprzedaży konkretnego produktu. I tylko w takie MLM-y możesz wejść. Jeśli jakiś nie ma produktu – zwiewaj gdzie pieprz rośnie.

Przerabiałem to – jedno wielkie G… nie dajcie się zbajerować
Taaa… wieczni maruderzy, frustraci, narzekacze. „Przerabiałem to” nigdy nie znaczy „Pracowałem nad tym”. I to jest zasadnicza różnica. Dawno, dawno temu Bóg zesłał ludziom mannę z nieba. Dziwne, że do dzisiaj wielu wierzy, że pieniądze spadają z nieba jak manna.

To jest nielegalne! Piorą mózgi.
To jest legalne. Pranie mózgu to kapitalna wymówka, którą stosują Ci, którzy nie wiedzą czym jest motywacja do pracy, nie czytają książek, nie rozwijają się, a każde „zbyt mądre” gadanie zahaczające o ludzką psychikę przyprawia ich o zawał.

Premie, wielkie prowizje, bonusy – nic z tego nie dostałem!
Tak. Spytajcie ich do jakiego poziomu doszli i czy włożyli w pracę nad danym MLM chociaż kilka miesięcy. Prowizje i bonusy dostaje się za działania, które przynoszą efekty. Jak w każdej pracy. A więc… o zgrozo!.. o losie… trzeba działać?! (czytaj pracować).
Straszne.

Nie dają etatu! Nigdy!
MLM nigdy nie był pracą na etat. Większość opiera się o umowę zlecenie, dzieło, lub wypłaca prowizje na podstawie wystawianych faktur, w zależności do zrobionych efektów. W mlm nie ma etatów – to jest prawda.

W mlm-ach tylko się z ludzi forsę wyciąga, a to książki, a to kasety, a to szkolenia – nie dajcie się wrobić!
Tak – większość dobrych MLM-ów dba o to, żeby partnerzy, którzy w nich działają wiedzieli więcej, umieli działać, szkolili się i zarabiali. Produkują książki, kasety, materiały reklamowe, robią szkolenia – to wszystko przyspiesza partnerom pracę i sprawia, że jeśli wykorzystają wiedzę – zarobią szybciej. Ale… nie musisz tego kupować. Nikt do tego nie zmusza. Książkę możesz pożyczyć i skserować, kasetę wziąć od innego partnera i przegrać, szkolenie – poprosić kogoś o notatki. Będzie trudniej, dłużej to potrwa, ale… naprawdę nie musisz tego wszystkiego kupować.

mlmPrzeglądając „normalne” oferty pracy w gazetach widzimy często wymagania: znajomość takich i takich programów, studia takie i takie, kursy, certyfikaty takie i śmakie itd. Masz je – masz pracę. Nikt mi nie powie, że te wszystkie rzeczy kandydat do pracy zdobył za darmo…

Podsumowując: jeśli masz wymówki, nie lubisz pracować za niezłe pieniądze, nie chcesz się uczyć, a Twoje życie jest pełne obaw i bycia ogólnie „na NIE” – nie wchodź w MLM.

One comment

  • Moja przygoda z pewną znaną firmą networkową miała miejsce w latach 2004-2008. W zeszłym roku wpadł mi w ręce notes z telefonami do ówczesnych entuzjastów takich jak ja. Choć pewna część numerów już była nieaktualna, to dodzwoniłem sie do ponad 30 osób i podając się za klienta chciałem zakupić produkty. Nikt, dosłownie NIKT się tym już nie zajmował. Część była nawet wyraźnie zirytowana przypomnieniem tamtej sprawy. Tych, których telefony były nieaktualne próbowałem zlokalizować w internecie.
    ANI ŚLADU!
    To ponad 50 osób!
    Więc co z nimi? Sami nieudacznicy, ofermy?
    Co to jest za biznes w którym ani jedna osoba z tak dużej grupy nie osiągnęła sukcesu polegającego chociaż na kontynuowaniu tej działalności?
    Ciekawe byłoby zrobić statystyki – jaki procent z tych, którzy rozpoczynają osiąga chociaż – już nie mówię miliony – ale jakąś niewielką stabilność finansową za którą można żyć.
    Ale takich statystyk nie ma, bo byłyby druzgocące dla tego „biznesu”. I wielu ludzi by nawet do niego nie podchodziło – a to oznaczałoby zmniejszenie dopływu naiwnych wraz z ich pieniędzmi czyli „biznes” przestałby „rosnąć”……
    A to byłaby katastrofa, prawda ….?

Dodaj komentarz