Dlaczego ciągle nie masz partnerów w tym biznesie?

– Ola, dlaczego ja ciągle nie mam partnerów w tym biznesie? – Takie pytanie jakiś czas temu zadała mi jedna ze znajomych osób działających w pewnej firmie marketingu wielopoziomowego. Zdaje się, że to jedno z pytań, które stawia sobie wiele osób podejmujących pracę w biznesach MLM, ale i również innych, pośrednio opartych na budowaniu zespołu, struktury partnerów, czy wspomaganych przez prowizje otrzymywane z takich zespołów. Tak się złożyło, że w ostatnich dniach znów zadano mi to pytanie… postanowiłam więc pochylić się nad nim również na blogu.

– No to sprawdzam.

Pierwszą rzeczą, którą robię jest wejście na profil facebookowy osoby, która zadała to pytanie. I oczywiście od razu doznaję szoku. Co widzę? Ano widzę rzecz, która sprawia, że ta osoba sama sobie podcina nogi i z miejsca traci więcej niż 85% potencjalnych klientów/partnerów itd.

Co to jest? Polityka Panie. Polityka.

wbiznesieNa profilu z góry na dół obrazki z twarzami polityków (prześmiewcze cytaty) + oczywiście jedyna w wizji tej osoby „słuszna partia”, która może w tym kraju zrobić porządek. Tak się składa, że partia ta jest dość skrajna, i ma poparcie w granicach 0-15% (celowo nie podaję dokładnie, bo to nie jest artykuł wyborczy). Dalej na profilu mamy nienawiść do zastanej w kraju sytuacji, z nutką oczywistego hejtu.

Czy wiesz, że Polacy w kwestiach politycznych, są dosłownie maniakami „swoich” partii i swoich przekonań? Jeśli szukasz partnerów do biznesu internetowego, a Twój profil usiany jest polityką, i złością – to masz 100% pewności, że właśnie straciłeś wszystkich, którzy mogli być Twoim zespołem, ale mają inne poglądy polityczne. Popierasz partię 0-15%? Tracisz wszystkich innych. My, Polacy, mamy do siebie to, że za cholerę nie damy zarobić komuś, kto jest „innej opcji”, a tym bardziej nie chcemy takiej osoby za swojego Lidera w żadnym biznesie. Proste? Proste.

Czy jeśli popierasz PO to chciałbyś, uczyć się biznesu od kogoś, kto popiera PIS?

Czy jeśli głosowałeś na Kukiza, to chciałbyś lidera, który zdecydowanie na swoim facebooku popiera Lewicę czy Palikota – obśmiewając przy tym Kukiza?

Akurat.

Nie ma znaczenia na kogo głosujesz, bo masz do tego prawo, wolny kraj, wolny wybór – ale jeśli działasz w biznesie internetowym – MLM, czy innych, w których pozyskujesz partnerów – pamiętaj, że w biznesie buduje się relacje, a statystyczny Polak głosujący na PIS nie będzie budował relacji z kimś z PO ani pytał go radę, czy uczył się od niego biznesu. Prędzej się w szklance wody utopi.

Ba: jeśli spodoba mu się firma, w której działasz, to po zobaczeniu Twojego politycznego profilu – pójdzie sobie do kogoś innego. I już.

Zapamiętać: osoba innej opcji politycznej ni cholery „nie da zarobić” PO-wcom, PIS-owcom, Kukiz-owcom, Korwin-owcom czy innym Millerom, Palikotom czy PSL-owcom. Kropka.

 

Zerknij na profil FB któregokolwiek z liderów, lub naprawdę aktywnie działających osób ze znanych firm MLM:

Piotr Mosio (Jeunesse – wcześniej MonaVie)
Michał Alczyszyn (FM Group Polska)
Tomasz Damian, Marcin Oniszczuk, Irek Fudro (S7 Medical Company)
Piotr Chajkowski, Władek Ochojski, Robert Konop (m.in. Traffic Monsoon)
Anna Dratwińska, (Colway)

Obserwuję ich profile (w końcu uczymy się od najlepszych) i naprawdę nie zauważyłam, żeby kiedyś pisali o polityce, czy wstawiali na swój profil durne, polityczne memy.

Oni wiedzą, że nie należy samemu sobie odbierać potencjalnych partnerów, bo po każdej stronie politycznej barykady, są ludzie, którzy mogą być świetnymi sprzedawcami, rekruterami, partnerami, współpracownikami.

Ale wracając do początku: 85% internautów wyszło z profilu FB osoby X, 15% zostało, ale z tych 15% ilu będzie zainteresowanych biznesem w sieci? Jedna? Dwie? Nikt? No właśnie.

Nie podcinaj gałęzi, na której siedzisz. A jeśli już piekielnie musisz – to albo zamknij swój profil dla innych, albo może lepiej zajmij się rekrutacją stosunkowo „anonimową” ok.? Wejdź w popularne programy reklamowe, jak choćby Traffic Monsoon, buxy typu Neobux i wykup tam reklamy swojego biznesu – ktoś, kto je tam znajdzie nie zajrzy na Twój profil na FB, bo widzi tylko Twój link referencyjny. Wykup reklamę na FB – ale nie z własnego konta, bo stracisz spore grono potencjalnych klientów, albo daj ogłoszenia w gazecie, czy w sieci – tak, żeby potencjalni chętni nie mieli opcji wejścia na Twój FB. Brutalne? Oczywiście… ale może w ten sposób nie stracisz tylu ludzi, których tracisz teraz.

– Ola, dlaczego ja ciągle nie mam partnerów w tym biznesie? – Sprawdzam dalej.

Czas działania w biznesie: sześć miesięcy. Od jakich podstaw? Od zera. Włożona praca? 1 godzina dziennie bez sobót i niedziel. Liczę: 5 godzin tygodniowo x 4 bo miesiąc x 6 bo pół roku = 120 godzin „pracy”.

Wg szwedzkich psychologów sprawdzających w jaki sposób dochodzi się do mistrzostwa w danej dziedzinie, obowiązuje reguła 10 000 godzin pracy, co daje średnio 10 lat na zostanie specjalistą w danej branży (źródło: http://gazetapraca.pl/gazetapraca/1,90445,9775005,10_tysiecy_godzin__czyli_jak_rodza_sie_eksperci.html ). Długo? Tak. Chociaż jak policzyć czas włożony w szkołę, studia, kursy, czy wszelkiej maści szkolenia na trasie, to może nawet nie wychodzi tak długo.

Ale 120 godzin? To jeszcze potrwa, co nie znaczy, że się nie da:)

No to sprawdzam dalej…

Z iloma osobami rozmawiałeś o tym biznesie, ilu go przedstawiłeś? 20, 30? Więcej? To mało. Zwłaszcza jeśli potem 100% z nich weszło na Twojego FB i 85% wyszło;)

W ilu grupach na FB naspamowałeś? W żadnej? To kiepsko. W bardzo wielu? Też źle, skoro z tych kilkunastu czy kilkudziesięciu osób, które z danej grupy kliknęły i weszły do Ciebie, i tak 85% wyszło…

Czy „spamowanie” grup na Facebooku jest złe? Czasem tak, czasem nie.

Przykład: sama notorycznie przeglądam wpisy, które w grupach publikuje kilka osób, które cenię lub obserwuję – dostaję o tym przecież informację w powiadomieniach. Średnio 90% takich informacji od razu oznaczam jako przeczytane, ale nie zaglądam – to ludzie, którzy wkliknęli się do znajomych, nigdy nie napisali, ale sieją byznes treści po grupach aż miło.

Ale gdy posty w grupach udostępniają te nazwiska, które obserwuję, zaglądam żeby

a) sprawdzić co tam mają ciekawego bo a nuż mi się spodoba i skorzystam

b) uczyć się, jak to robią. Są w tym dobrzy.

Ale jeśli nie promujesz swojego biznesu w sieci, nie masz strony internetowej, bloga, żadnej strony przechwytującej, nie zbierasz listy adresowej i nie utrzymujesz z nią kontaktu, facebook leży i kwiczy, a do tego nie dzwonisz do ludzi, bo masz opory w rozmowach telefonicznych, to… trudno oczekiwać efektów.

Samo się nie zrobi.

I tu nagranie, na które wpadłam ostatnio na YouTube, i uważam, że warto posłuchać do końca, pasuje do tematu:

Jest jeszcze jedna ważna rzecz: jeśli naprawdę angażujesz się w jakiś biznes marketingu wielopoziomowego, i wszystkie w/w kwestie Cię nie dotyczą, bo ich nie robisz lub robisz dobrze, a wciąż nie masz efektów to… wróć do początku.

Albo coś pominąłeś, albo coś robisz nie tak, albo w Twojej postawie wciąż jest coś, co sprawia, że ludzie Ci nie ufają.

A przecież na pewno nie jesteś nadętym bubkiem, który zjadł wszystkie mądrościJ

P.S Aktualnie działam w kilku biznesach marketingu wielopoziomowego, oraz reklamy w programach takich jak Traffic Monsoon, bawię się również w zbieranie śmieci w całkiem zabawnym wg mnie Recyklixie. W niektóre z tych systemów wkładam więcej mocy, w inne mniej, ale większość z racji wielu zleceń we własnej firmie (boom) – traktuję ostatnio nieco po macoszemu, (wstyd: godzina pracy tygodniowo łącznie…). Efekty? W niektórych programach nie mam ani jednego partnera, w innych mam 2-3, w innym 48, a w takim szalonym recyklixie – na dzisiaj 667 osób.

Nie zjadłam więc wszystkich mądrości i często muszę się cofać, żeby zrobić to, co odkładałam, ponieważ „taka byłam mądra”, a wcale nie byłam.

Ale tak naprawdę, to zupełnie mi obce pojęcie marketingu wielopoziomowego weszło do moich działań ledwie rok temu – mniej więcej wraz z założeniem tego bloga (28 październik – o, to nawet nie jest cały rok).

Mam więc jeszcze ponad 10 lat na to, by dojść do poziomu „profi”.

A Ty?

12 komentarzy

  • Polityka dzieli ludzi na każdej plaszczyznie, nie tylko w biznesie. Jak rodziny sie dogadac nie moga, to co dopiero obcy ludzie w firmie czy jako wspolnicy. bez szans

  • Lukasz Glogowski - Glogowski International Coaching

    Dobrze napisałaś. By dojść do poziomu mistrza w jakiekolwiek dziedzinie, trzeba się poświecić. Wiele osób także w moim zespole, zrezygnowało lub się załamało. Bo wykonało 5 telefonów (NIE tak jak ich uczyłem, z tego też lekcję wyciągnąłem., obyło jedno spotkanie, i ten biznes jest do bani, bo nie mają efektów. A czy Lewandowski, też się poddał jak strzelał swoją pierwszą bramkę i mu się nie udało? NIE, ćwiczył, trenował i dziś to nazwisko jest popularne. Lewandowskich jest dużo, ale gdy powyżej napisałem nazwisko od razu skojarzyłeś z piłkarzem, kiedyś też zaczynał, popełniał błędy,ale się nie poddawał, uczył i doskonalił. MLM to biznes wyzwań, nauki, relacji i wielu innych. Pierwsze miesiące, będą ciężkie, ale kolejne lepsze JESLI będziesz się uczyć i działać systematycznie. 🙂
    Dzięki Ola za, zaangażowanie mnie w ten genialny wpis! 🙂 Pozdrawiam 🙂

    • Aleksandra Niedzielska

      Zgadza się Łukasz, konsekwencja i systematyczność działań to klucz do wszystkiego. No i jak to mawiają nasze babcie – bez pracy nie ma kołaczy. I już:)

  • Kolejny ciekawy artykuł i kolejny raz stwierdzam, że bardzo umiejętnie dobierasz tematy. Jestem Ci wdzięczny bo po raz drugi uświadomiłaś mi moje błędy. Pierwszy raz kiedy pisałaś o uniwersalnej ponadczasowej tematyce blogów: tutaj. Drugi raz tym wpisem otworzyłaś mi oczy wpędzając mnie w rozterkę czy pisać o tym co aktualnie widzę, czuję i lubię czy to co powinienem. A poza tym, bardzo fajnie się Ciebie czyta, język „super”, trafiasz w….sedno, bez sztampy i mentorskiego zadęcia. A co najważniejsze – czuje się w Twoich artykułach profesjonalizm. Dzięki, pozdrawiam.

  • Dziękuję za wyróżnienie w artykule. Potwierdzam to co piszesz w kwestii polityki. dodam nawet więcej… moze to dziwnie zabrzmi ale jestem magistrem politologii i mimo tego nadal nie wyrazam swoich poglądów na Facebooku… Tu nie chodzi czy są taki czy inne, ale po prostu o to że nie mają one wpływu na moje działania biznesowe.

    A skoro nie ma wpływu a jeszcze może mieć negatywny wpływ to nie rozumiem po co wkładać patyk do mrowiska i zostać czesto niesłuszne obrzucony młotem.

    Szkoda czasu i energii na walkę o poglądy polityczne. Jak ktoś to lubi to nie mam nic przeciwko pytanie tylko po co szukac sobie wrogów…

    • Aleksandra Niedzielska

      Irku, dokładnie tak, jak piszesz – szkoda, czasu i sprowadzania na siebie i innych złej energii politycznej:)
      W biznesie, w pozyskiwaniu partnerów do współpracy zdecydowanie nie jest to mile widziane.
      P.S Magister politologii? No proszę:))

  • Masz rację Olu, cenne spostrzeżenia na temat tej polityki. Mnie się wydaje, że można je nawet rozszerzyć – wypowiadanie się kategorycznie na jakieś emocjonujące i dzielące społeczeństwo tematy, opowiadanie się po jakiejś stronie – czy to w temacie polityki, czy aborcji, czy związków homoseksualnych, czy nawet piłki nożnej może przynieść Ci sporo wrogów i odstraszyć od współpracy z Tobą.

    • Aleksandra Niedzielska

      Dokładnie tak Agnieszko. Swoją drogą nie uważasz, że to prawdziwe wariactwo jak kwestie czysto polityczne, czy poglądowe potrafią dzielić ludzi, którzy normalnie – bez nich – świetnie by się dogadywali?

  • Bardzo dobry i merytoryczny artykuł , opisujący prawdę , jak każdy który wyszedł spod ” twojego pióra ” , faktycznie mieszanie polityki do biznesu to zły pomysł,
    pozdrawiam

Dodaj komentarz