Do jakich stron nie umieszczać linków na własnym blogu?

linkowanie
Umieszczanie linków na własnym blogu w dużym uproszczeniu wiąże się z tym, że poniekąd albo „osłabiamy” moc tego bloga – albo wręcz przeciwnie, dodajemy mu w oczach google „wiarygodności”.

Jak wstawiać odnośniki w artykułach, by nie osłabić zbytnio własnej strony i tym samym nie doprowadzić przez nieuwagę do spadku jej pozycji w wynikach wyszukiwania?

 

Jest na to prosty sposób opierający się właściwie na jednej zasadzie:

Nie linkuj do stron słabych merytorycznie, o kiepskiej lub zduplikowanej treści, nadzianych spamem, ani do świeżo postawionych stron, których „nigdzie nie ma”.

Dlaczego? Roboty sieciowe, które krążą sobie po witrynach internetowych rejestrują zarówno Twoją stronę/bloga jak i dzięki temu, co na nim linkujesz – inne strony. I w zależności od tego co u Ciebie znajdą – tak Cię potraktują.

Można tu śmiało przyrównać googlowskie robociki do policji, która wpada sobie na przeszukanie mieszkania. Jeśli znajdzie u Ciebie rzeczy świadczące o możliwości popełnienia przestępstwa – trafiasz do akt, lub za kratki. W przypadku robotów google – trafiasz na czarną listę, lub wylatujesz z wyników wyszukiwania.

Złe sąsiedztwo

Kiepskie jakościowo strony, lub takie witryny, które wykorzystują niedozwolone przez wyszukiwarkę techniki, skrypty czy działania spamerskie określane są jako tzw. złe sąsiedztwo. Nie wstawiaj na swoją stronę „złego” sąsiada.

Zanim podlinkujesz w swoim tekście jakąkolwiek stronę internetowa – zajrzyj na nią i sprawdź czy:

  • Nie jest z góry na dół zarzucona linkami (jak np. miernej jakości katalogi i bazy stron www)
  • Nie sprzedaje linków tak, że rzuca się to w oczy (to zakazana przez wuja G. praktyka)
  • Nie jest przepełniona słowami kluczowymi (np. wchodzisz na stronę o transporcie, gdzie jest ciekawy artykuł o logistyce, ale… widzisz w nim 50 razy wymienioną frazę „transport Częstochowa”, czy „przeprowadzki Kraków, to jest zdecydowany nadmiar słów kluczowych!)
  • Na samym dole strony (stopka) nie ma drobnym maczkiem milionów podlinkowanych słów kluczowych przy marnej zawartości treściowej tej strony
  • Nie kopiuje na żywca treści od innych (ja w tym celu wykorzystuję darmowe narzędzie www.antyplagiat.twojeartykuly.info – można tutaj wkleić kilka zdań, czy cały tekst z danej strony i sprawdzić czy identyczna zawartość nie pojawiła się już na dziesiątkach innych stron www). Jeśli duplicate content, czyli treść zduplikowana pojawia się na 2-3 stronach w sieci to jeszcze nie ma tragedii, ale jak jest „wszędzie” to lepiej do takiej strony nie linkować.

Do jakich stron warto linkować?

Jeśli piszesz artykuł oparty na jakimś źródle internetowym i chcesz to źródło podać (w zasadzie to nawet powinieneś) – wówczas wklej link i oznacz go atrybutem „nofollow”. Wtedy roboty mimo, że go zauważą, to nie będą brały go tak mocno pod uwagę.

Linkuj do dobrych merytorycznie stron, znanych serwisów www, dużych blogów, czy stron z dużą ilością użytkowników, które znajdują się w google.

Sprawdź czy strona do której chcesz umieścić odnośnik jest w google zaindeksowana (świeżaki i spamy zwykle nie są). Jak to sprawdzić? Wpisz sobie nazwę domeny w wyszukiwarce, i poprzedź ją komendą „site:”, a następnie daj enter – jeśli pojawi się w wynikach to znak, że prawdopodobnie wszystko jest ok.

Przykład.

jak sprawdzic zaindeksowanie

 

Liczba wyników wyszukiwania (na screenie 160) jest tu bardzo ważna – to znak, ile podstron takiego bloga czy witryny google zaindeksował. U mnie jest to 160, a np. w wp.pl 23 300 000) Sprawdź „ile jest tam” Twojej strony i jak zbyt mało – to pora nad tym popracować. Sprawdzaj też czy strona, do której chcesz u siebie umieścić linka jest odpowiednio zaindeksowana.

 

P.S Czy to nie przesada? Żeby nad każdym linkiem, który chcemy wstawić na blogu tyle się cackać? Prawdopodobnie tak – jest to spore przegięcie, ale jak pokazują efekty różnych działań, to naprawdę ma znaczenie. Jeśli budujesz swojego bloga czy stronę pod kątem czysto hobbystycznym i nie wiążesz z nim przyszłościowych planów, możesz to zwyczajnie – olać.

Ale jeśli zacząłeś „po coś”, masz swój cel i do czegoś dążysz (albo w przyszłości chcesz na blogu zarabiać), to warto chociaż w części do w/w zasad się stosować.

A jeśli bardzo chcesz umieścić na stronie adres blogów znajomych, którzy dopiero je założyli, i nie ma ich w google, zrób to bez aktywnego linka – kto zechce, skopiuje i zajrzy:)





newsytekst





Nie lubię spamu, nie rozsyłam masówki i nie zarzucę Ci mailami całej poczty. Twoje dane są tutaj bezpieczne.




7 komentarzy

Dodaj komentarz