Komentarze na blogu: tak czy nie?

Szkodzą czy pomagają?
komentarzeWiele się ostatnio dzieje wokół tematu komentarzy na blogach, głównie w związku z aktualizowanymi algorytmami google, które mogą sprawić, że część komentarzy zaszkodzi blogowi i obniży jego ranking w wyszukiwarce (co jest ważne dla blogerów zarabiających na swoich stronach).

Sporo się o tym pisze i rozmawia w kuluarach, więc postanowiłam zabrać w tej sprawie głos, bo kwestia komentarzy wydaje się być może nie kontrowersyjna, ale na pewno zastanawiająca.

Po pierwsze: co daje nam komentarz umieszczony przez kogoś na naszym blogu?

Przede wszystkim jest to absolutnie DARMOWA treść, która wypełnia blog i sprawia, że robi się na nim tzw. „ruch”. A to zdecydowanie kwestia kluczowa przy blogach, których celem jest lub będzie zarabianie i biznes.

Łopatologicznie: wyszukiwarka zwraca uwagę na długość tekstów umieszczanych na blogu, a wstawione pod każdym wpisem komentarze niejako traktuje jako całość artykułu. Masz 5 komentarzy – tekst jest dłuższy, masz 100 komentarzy – tekst jest popularny i „lepiej widziany w google”. Oczywiście to duży skrót myślowy, ale tak to należy traktować.

Komentarze to ZYSK.

Po drugie: kiedy komentarze na blogu szkodzą stronie?

 

  • Wtedy gdy są nietematyczne (wówczas obniżają jakość artykułu) np. piszemy o tworzeniu stron przechwytujących, a pod artykułem rozwija się dyskusja użytkowników o przepisie na idealne naleśniki z syropem klonowym i ich przewagą nad tymi z dżemem. Co ma piernik do wiatraka? Nic.
  • Wtedy, gdy są krótkie i do każdego takiego komentarza jego autor podpina link. Nadmiar linków do obcych stron zawsze szkodzi blogowi, na którym są one umieszczane. Jeśli ktoś dodaje u Ciebie komentarz „Intrygujący wpis”, „Super” , „Ye, ye!” albo „Extra” i podpisuje się jako niewiadomo co, wstawiając pod to niewiadomo co link – wtedy takie działania mogą, a nawet na pewno stronie zaszkodzą. Nadmiar tzw. linków wychodzących ze strony nie wpływa na nią dobrze. Jeśli ktoś umieści taki komentarz u Ciebie po prostu go nie publikuj.

I to wszystko! Wystarczy czuwać nad tym, by komentarze pod wpisami nie było o przysłowiowej „dupie Marynie” i by te krótkie nie było zapchane linkami i można spać spokojnie.

 

Po trzecie: jak możesz stracić ruch na stronie i potencjalnych czytelników wybierając złą opcję dodawania komentarzy?

 

Wyjaśnię to na własnym przykładzie. Wieczorami robię sobie przegląd blogów, które czytam z przyjemnością lub szukam nowych, które mogą mnie czegoś nauczyć lub zainspirować.

Okna pozamykane, siedzę tylko na blogach.

Trafiam, na nowy fajny blog, czytam wpis, i aż palę się do tego, żeby go skomentować, bo mnie „ruszył” i.. i szlag – widzę, że opcja dodawania komentarzy tylko przez Facebooka. Ale jak ja zaloguję się na FB to zaraz milion rzeczy mnie rozproszy i zapomnę dodać ten komentarz!

Albo.. nie mam konta na Facebooku. Do października 2014 autentycznie nie miałam takiego konta, więc autor bloga odcinał mi możliwość zareagowania na jego genialny czasem wpis. No i lipa. Ja się denerwuję, bo chciałam wyrazić swoją opinię, pochwalić, rozwinąć myśl, czy coś, a on traci komentarz, który byłby jego darmową treścią. Mało tego, chętnie bym wróciła do tego bloga i może coś kupiła czy poczytała więcej, ale ten brak opcji komentowania sprawił, że zapomniałam adres.

Ludzie, dajcie mi się wygadać.

Inny przykład.

Wchodzę na bloga, od razu zjeżdżam na dół, sprawdzam – jest! Można komentować. No to wracam do artykułu, czytam, czytam, ok., chcę skomentować. I… szlag! Tylko komentowanie przez disquis! Ileż mam tych kont zakładać po różnych stronach czy aplikacjach, żeby móc sobie skomentować artykuł?? Nie można po prostu zostaw imię, maila i wpisz komentarz do formularza?

No proszę. Poszłam sobie.

Dalej. Sytuacja jak wyżej bla bla bla… dochodzę do komentarza, a tu… tylko blogspot! Ale ja nie mam konta na blogspocie noooo! Szlag.

Zauważyliście, że najbardziej popularne blogi ( i często te, które najwięcej zarabiają)

mają pod artykułami ruch jak w kurniku?

Komentarz na komentarzu. Niektóre na pół strony, żadnego śmietnika. Są ludzie, jest ruch, jest zainteresowanie treścią – i w efekcie są pieniądze.

Tak to działa.

Skomentujcie ten artykuł.

Macie opcję skomentowania przez Facebooka, WordPress, Google+, Twittera i jeśli nigdzie nie macie konta, bo nie udzielacie się w tych miejscach i macie pełne prawo nie chcieć tego zmieniać, to możecie też wpisać komentarz w zwykły formularz. Nawet wpisując sobie fałszywego maila…

Ludzie z natury chcą się wypowiadać w tematach, które lubią, poznają, lub są z nimi związani zawodowo. Dajcie im tą możliwość. Wystarczy tylko czuwać nad 2 najważniejszymi sprawami, które mogą zaszkodzić blogowi (opisane u góry). I już.

Dajcie się wygadać:)

 

13 komentarzy

  • Masiul Monika

    Krótko i jak zwykle na temat. Dwie ważne rzeczy zapamiętane, jedna do natychmiastowej zmiany! Dziękuję !! 🙂

  • Olu, Twój wpis jest dowodem na to, ze jeśli jakieś pomysły latają po świecie, to wpadają do różnych głów. Niedawno zrobiłam draft, na podobny temat. 😀

    Ale do „adremu” 😀

    Podpisuję się obydwiema rękami. Ja osobiście preferuje – po prostu wordpressowy system komentarzy, który wymaga podania imienia i maila + ewentualnie jeśli chcesz linka, to możesz podać adres swojej www. U siebie stosuję jeszcze wtyczkę CommentLuv, która pozwala dodatkowo dodać link do ostatniego wpisu komentującego. I na takich blogach z takim systemem najczęściej komentuję.

    Powód jest prosty – coś za coś. Jeśli mam napisać coś więcej niż „fajny blogasek, wpadnij do mnie”, to spędzam nad tym komentarzem trochę czasu, i coś chcę za niego dostać. Najbardziej zależy mi na linkach do bloga. Jeśli ktoś ma inny system, to komentuję wtedy, jeśli wpis naprawdę mnie poruszył / wkurzył / wywołał inne emocje…

    Na poparcie twoich tez mam antprzykład. I trochę mi szkoda, bo facet prowadzi świetnego bloga, daje mnóstwo wartości i … nie ma wcale komentarzy. Kiedyś jedna z moich znajomych powiedziała, że blogi nie działają, nikt ich prawdopodobnie nie czyta, bo skoro przy tak dobrej treści NIKT nie komentuje. Moja odpowiedź była prosta – „a spróbowałaś tam dodać komentarz?”.
    Serio: spróbuj skomentować jakiś wpis Michała Kidzińskiego na blog.przyciagajacymarketing.pl 🙂

  • Jagoda Pastor

    Ola, ja tez zwrocilam na to uwage. Jednak takiego przykladu, jaki podaje Aleksandra Zulawinska, jeszcze nie spotkalam. Sprawdzilam zalinkowanego bloga i rzeczywiscie… nie mozna dodac zadnego komentarza. I teraz mnie ciekawosc zzera – dlaczego?

  • Olu, z tym „coś za coś” o którym wspomniałaś zgadzam się całkowicie – zresztą nie od dziś mówi się, że każdy lubi dostać coś „za darmo”, a napisanie fajnego komentarza wymaga czasu, który darmowy nie jest, to taki drobiazg:)

    Jagoda – no właśnie to jest niesamowite, ja np. jak czytam bloga i widzę, że nie można dodawać komentarzy i żadnych reakcji pod artykułami nie ma, to jakoś tak mimowolnie myślę, że może nikt tego kogoś nie czyta, więc nie wiem czy brać „porady” za faktyczne, dobre, itd itd czy nie do końca, skoro „nikt nie czyta”. To taki kolejny minus.

  • bogdantaborski

    Dziękuję , jak zwykle cenna wiedza , zwłaszcza dla kogoś , kto jest nowicjuszem w blogowaniu , jeszcze raz diękuję
    Bogdan

  • Komentarze w blogu to bardzo korzystne. Można prowadzić dyskusję, wyrażać opinie na dany temat, przedstawić swój pogląd na temat. Ja widzę w tym same plusy nawet jak ktoś napisze coś nie bardzo pożądanego, na przykład neguje nasze poglądy to właściwie nic się nie stało bo ma do tego prawo.
    Tam gdzie nie ma komentarzy to niemożna tego brać za poważnie bo przeważnie są to strony pisane pod zaplecze, aby podlinkować stronę.

  • Rozumiem twoją argumentację komentarzy w formie prostego formularza – gada do mnie. Z drugiej jednak strony jeśli większość mojego ruchu ściągam z FB może warto zrobić komentarze linkowane z FB, jak radzi mi Tomek Damian?

    „Tomasz Damian – Zmień na blogu komentarze na fb comments bo próbowałem dodać komentarz i nie mogłem go dokończyć tak jakby zabrakło w pewnym momencie miejsca a ono było… Poza tym fb comments dają wirusowosc Twoim wpisom; )”

    Czy istnieje system hybrydowy? Taki, który pozwalałby mieć zarówno formularz jak i wtyczkę z FB?

    • Aleksandra Niedzielska

      Oczywiście Radku:) Ja mam taką hybrydę – możesz komentować i klasycznie (z linkiem) i przez Fb, google+ czy wordpress.
      Wtyczka Jetpack się kłania:)

  • Marek Zagrobelny

    Przydatne porady. Dzięki 🙂

  • nurczykkazimiera

    Olu od razu sprawdziłam, mam na swoim blogu wtyczkę Jetpack. Czy muszę ją jakoś skonfigurowac bo jest tam mnóstwo okienek i nie wiem co z nimi zrobic?

    • Aleksandra Niedzielska

      Wśród tych okienek trzeba znaleźć „jetpack comments” i włączyć . A potem w kokpicie znaleźć ustawienia – dyskusje – i tam jest konfiguracja (intuicyjnie powinno się udać) 🙂

  • Jeżeli ktoś blokuje anonimowe komentarze w disqus, to pozostają jeszcze opcje społeczności typu twitter, google plus czy facebook. Wcale nie trzeba zakładać dodatkowego konta. Na bloggerze standardowo dostępna jest opcja komentarzy anonimowych. Wyłączają ją zazwyczaj osoby zasypane spamem lub wiadomościami o marnej jakości. Sam często spotykałem na blogach wordpressowych komentarze pisane pod seo. Wbrew pozorom linki nofollow też warto zdobywać 😉 Na moim forum sporo się nawalczyłem z kontami zakładanymi tylko po to by umieścić link. Trzeba poświęcać dużo czasu na moderację w takich przypadkach a nie każdy go ma lub nie ma na to ochoty.

  • Justyna z dajslowo.pl

    Na swojej stronie używam tylko formularza wordpress. I zaczęłam zastanawiać się, jak ściągnąć na nią dodatkowe komentarze. Widzę, że mnóstwo ludzi korzysta z Disqus i na tych blogach jest mnóstwo wpisów pod artykułami. 🙂

Dodaj komentarz