Kopanie kryptowalut: deal życia czy wtopa wszech czasów?

kopanie kryptowalutPrzeglądałam ostatnio w sieci różne fora internetowe, blogi i strony, na których szukałam informacji i opinii o tym czy kopanie kryptowalut jest opłacalne?

Dlaczego tak, dlaczego nie, kiedy tak i kiedy nie, no i czy to wszystko faktycznie może być dla nas „dealem życia”, czy też może… wepchnie nasze pieniądze w jakąś kosmiczną czarną dziurę, z której na pewno już ich nie wyjmiemy?

Krótko mówiąc, zainspirował mnie wpis sprzed kilku lat, w którym to jeden z forumowiczów napisał coś w guście: „Kopanie Bitcoina nie jest opłacalne, za prąd wydasz więcej niż na tym g…wnie zarobisz, jak to kopie tylko 10 Bitcoinów dziennie”…

Podkreślę, że to był wpis sprzed kilku lat, więc w zupełnych początkach Bitcoina, kiedy to NIKT nie mógł nawet w najgłębszych marzeniach przypuszczać, że z ceny kilku dolarów wzrośnie za parę lat do kilkuset, kilkunastu, a w grudniu 2017 – do nawet prawie 20 000 $ za sztukę.

Policzmy 1 dzień kopania wtedy: skoro to było 10 BTC, to biorąc pod uwagę nawet cenę 7000 $ (wokół niej waha się BTC w 2018( – ów komentujący zarobiłby dzisiaj ok 70 000 $ czyli ok 238 000 zł.
Gdyby kopał tylko 1 dzień i przetrzymał te „g…wniane” 10 BTC przez najbliższe lata. 😉

Ale idę o zakład, że by tego nie zrobił.
Sprzedałby przy 100$, może 200$.

Bo w kopaniu kryptowalut NIESTETY liczy się kilka rzeczy (nie tylko szczęście do wybranej kryptowaluty), ale przede wszystkim czas jej przetrzymania od momentu wykopania i sprzedanie przy max dobrej cenie.

I tu znów: nikt nie wie KIEDY ta cena już faktycznie jest maksymalnie dobra, i czy nie będzie lepsza. Albo gorsza.

 

Ale wróćmy do tego Pana, który kopał 10 BTC dziennie.

Wtedy: koszt sprzętu do kopania był drogi. Koszt peryferiów niezbędnych do kopania też był drogi. Koszt prądu był drogi, a zużywalność energii wysoka.
Jemu naprawdę nie opłacało się tego kopać. WTEDY się nie opłacało.

Myślisz pewnie teraz… ach gdybym kopał wtedy ze 4 dni…
Ale to nie tak.

Musiałbyś wydać dużo pieniędzy na karty graficzne, peryferia, złożenia z tego koparki, instalację, uruchomienie, wreszcie kopanie. Koszty prądu przewyższałyby zyski (bo wtedy bitcoin był naprawdę niewiele warty), a Ty nie dość, że „uziemiłbyś kasę w drogiej koparce”, prądzie i całej reszcie wydobywczej otoczki, to kopałbyś jakiś bullshit warty 1 $.

Musiałbyś DOKŁADAĆ do tego interesu co najmniej kilka lat.
KILKA LAT!
I nie wiedziałbyś tego, co my wiemy dzisiaj.
Że cena tego BTC tak cholernie pójdzie do góry, i że to Twoje dokładanie do interesu kiedyś tak się opłaci.

Przypomnij sobie siebie jakieś 7-8 lat temu. W jakiej wtedy byłeś sytuacji finansowej? Czy może nie byłeś w tak czarnej d…pie, że w życiu nie byłoby Cię stać na inwestycję rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych w sprzęt + otoczkę + comiesięczne dopłacanie za prąd, a w międzyczasie za wymianę sprzętu, bo ten przecież się zużywa? Co na taki „złoty interes” powiedziałaby Twoja rodzina, widzą w dodatku marny kurs BTC i nie widząc w tym perspektyw?

A no właśnie. Prawdopodobnie nie mając tej wiedzy o cenie BTC (czy innych kryptowalut), jaka jest dzisiaj : za diabła nie podjąłbyś takiego ryzyka.

 

W tradycyjnym biznesie, np. zakładając firmę, zwykle dokłada się do niej przez jakieś 2-3 lata zanim zwróci się start + to, co włożyliśmy, o ile się oczywiście zwróci. A nie każdy ma zmysł przedsiębiorcy i oko do okazji. Wiele osób po założeniu własnej firmy i odczuciu na własnych plecach tych wszystkich kosztów NIGDY więcej nie wraca do pomysłu na własny biznes. Wiedzą, czym ten miód pachnie.

Podobnie jest z decyzją dotyczącą kopania kryptowalut: NIE MASZ ŻADNEJ PEWNOŚCI, że to, co włożysz w kopanie w ogóle Ci się zwróci.

Jedyne co masz to: dostęp do danych historycznych pokazujących jak zmienia się kurs kryptowalut w czasie, jak rośnie, jak spada, i że w ogólnym rozrachunku ma tendencję rosnącą. Ale w czasie. I to dłuższym czasie.

Masz też dostęp do sieci, więc możesz czytać o tym jak ten rynek się rozwija, jakie firmy wdrażają u siebie blockchainowe rozwiązania i same płatności kryptowalutami, co o tym myślą „znani tego świata” itd. itd. – i na tej podstawie możesz wyłącznie domniemywać czy to Ci się opłaci.
Czy może warto zaryzykować i spróbować.

 

Potencjalne efekty kopania kryptowalut mogą być tylko 2:

 Albo na tym zarobisz
 Albo na tym stracisz

Czysto technicznie masz więc 50% szansy powodzenia. To sporo.
Ale spore jest również 50% ryzyko straty.

Wniosek 1: jeśli chcesz kopać kryptowaluty musisz liczyć się z potencjalną stratą od razu (żeby potem nie buczeć) i musisz liczyć się z tym, że potencjalny zysk może być BARDZO rozciągnięty w czasie. Tu nie ma żadnych pewników w stylu: zarobisz za 3, 6, czy za 20 miesięcy. Tu mogą się liczyć lata.

 

Jeśli zatem masz wizję szybkiego zysku, to lepiej odpuścić kopanie i jeśli już to kupić sobie te kryptowaluty na giełdzie, i sprzedać jak wzrosną o parę czy paręnaście procent. Zawsze jest to jakiś zysk.

Możesz też „trejdować” i „spekulować”, czyli kupować jak są taniej, czekać na wzrost, sprzedawać, i znów kupować jak kurs spadnie.
To jest Twój wybór i decyzja.

Ale kopanie dobrze przemyśl: bo to może być potencjalny deal życia (w długiej i niepewnej perspektywie czasowej), albo Twój wieczny nerw o to „kiedy wreszcie cena wzrośnie” bo znów dopłacasz do interesu, a żona opiernicza Cię za rachunki na prąd po kilkaset złotych (zakładając, że kupiłeś sobie do domu koparkę i jedziesz na drogim prądzie..).

 

Opcje kopania kryptowalut
Plusy i minusy

 

Własna koparka do kopania kryptowalut

Plusy

  Co Twoje, to Twoje. Masz Własny sprzęt, we własnym domu, i nie musisz ufać obcym, u których byś taki sprzęt trzymał
  Możesz w dowolnym momencie sprzedać to, co się wykopało na koparce (zarówno po cenie niekorzystnej jak i korzystnej, w zależności od aktualnej sytuacji rynku)
 To co wykopiesz jest tylko Twoje i masz 99% pewności, że nikt inny z tego nie korzysta (czytaj: „nie musisz się dzielić).
 Wszystkiego pilnujesz sam i nie musisz nikomu powierzać sprzętu ani swoich pieniędzy

koparka

Minusy

 Wszystkiego pilnujesz sam i nie musisz nikomu powierzać sprzętu ani swoich pieniędzy (tak, tak, to jest zarówno plus, jak i minus, bo:
 Sam musisz kupić sprzęt, i inne rzeczy niezbędne do złożenia koparki
 sam musisz ją złożyć (wiedza wymagana, lub komuś za to zapłacić, co będzie dodatkowym kosztem)
 sam musisz sprzęt serwisować i wymieniać (karty graficzne nie są wieczne, rok, dwa i może się okazać, że koparka nie nadaje się już do niczego i sam będziesz musiał zadbać o nową)

 sam musisz zainstalować i uruchomić kopanie w odpowiedni sposób (i tego nie znajdziesz w instrukcji kupionej karty graficznej)
 Sam musisz zadbać o wentylację koparki i odpowiednie dla jej przechowywania warunki
 Sam musisz zająć się serwisem koparki (np. jak się zepsuje, lub komuś za to zapłacić, co znów będzie dodatkowym kosztem)
 Wysoki wkład własny na start (koparka + peryferia to wydatek rzędu przynajmniej kilkunastu tysięcy złotych, wprawdzie na allegro czy olx wyszperasz też używane koparki np. za 6-9 tys. zł, ale nigdy nie masz pewności ile takie używane cudo pohula. Bywa że miesiąc, bywa, że dwa, bywa , że rok, – ryzyk fizyk)
 Sam będziesz musiał zapłacić za prąd – oczywiście co miesiąc, a rachunki w zależności od tego jak drogi jest w Twojej okolicy prąd, mogą wynosić 300-500 zł.

Ryzyko: 50% szansy na potencjalny zysk w dłuższej przyszłości, 50% ryzyka, że stracisz jak cena wykopywanej przez Ciebie kryptowaluty spadnie, a Ty nie wytrzymasz ciśnienia, ani dopłacania do interesu i sprzedasz niekorzystnie to, co wykopałeś. Zero gwarancji zysku:)

 

Kontrakty miningowe w tzw. kopalniach/firmach miningowych

Plusy

 Niższy wkład własny na start (w zależności od wybranej firmy 1 MH/s mocy obliczeniowej można kupić już za ok 25-30$)
 Korzystając z niższych kwot, jakie trzeba wyłożyć na takie kontrakty, można sobie „cykać” kolejne, np. zakładając jakieś comiesięczne zakupy. Nie stać Cię na koparkę za kilkanaście tysięcy + inne koszta, a chcesz coś kopać? No to wybierasz kontrakty i kupujesz je sobie regularnie. Np po kilka, kilkanaście, czy kilkadziesiąt dodatkowych MH/s miesięcznie ( w zależności od tego na ile Cię stać)
 Poza kupieniem kontraktu i oczekiwaniem na to, co się wykopie NIE musisz robić NIC więcej.
 Żadnego samodzielnego serwisowania
 Żadnych dopłat za prąd (!)
 Żadnej wymiany sprzętu na Twój koszt
 Żadnego martwienia się hałasem, wentylacją, warunkami do optymalnej pracy sprzętu itd.
 Wszystkie w/w plusy są już wliczone w cenę kontraktu (dlatego taki kontrakt może być w przeliczeniu na MH mocy obliczeniowej z własnej koparki nieco droższy, niż gdybyś robił to wszystko sam, bo tu robi to za Ciebie wybrana firma, a ona nie robi tego za darmo. Czyli kupując kontrakt na pewno zawarła w nim cenę tak, żeby było ją stać na wszystkie w/w prace + prąd)
 Dzięki temu Ty nie musisz mieć kompletnie żadnej wiedzy technicznej
 Ani nie interesują Cię żadne awarie, popalone karty graficzne, inne koszty itp

Minusy

 Nie masz fizycznie dostępu do sprzętu danej firmy miningowej czy tzw. kopalni
 Musisz wybrać firmę tak, by możliwie móc jej zaufać, pamiętając przy tym, że żadna firma nie da Ci 100% gwarancji tego, że nie padnie, że jej magazynów nie podpali konkurencja, że nie zdmuchnie ich trąba powietrzna, czy też że właściciele nie okażą się bandą oszustów, którzy zwieją z Twoją kasą i tyle będziesz ich widział (takie sytuacje już się zdarzały). Ba! Niewiele firm miningowych da Ci jakąkolwiek umowę na zakup mocy obliczeniowej, czy na dzierżawę sprzętu – a nawet te, które umowy dają, mogą się z czasem okazać nieuczciwe, a Tobie zostanie w ręce świstek papieru i opcja bujania się po sądach, żeby odzyskać sprzęt, o ile to się w ogóle uda (takie sytuacje też już się zdarzały).

 Musisz się liczyć z tym, że są ludzie zarówno uczciwi, którzy stoją za danymi firmami, jak i ludzie nieuczciwi, których pieniądz skusi i z nim zwieją. I rzadko kiedy można się od razu domyśleć którzy są którzy. A firm miningowych jest obecnie na rynku mnóstwo.

 Nie możesz od razu wypłacić w takiej firmie wszystkich środków, za jakie kupiłeś u nich kontrakt na moc obliczeniową. Dlaczego? Bo kupiłeś moc na ich fizycznym sprzęcie, czyli za te środki oni kupili kartę graficzną, lub karty graficzne, podpięli Cię do nich i ten sprzęt „kopie” dla Ciebie kryptowaluty. Wypłacić możesz to, co się wykopało, a potem to sobie sprzedać, lub trzymać, ale kiedy już sprzęt faktycznie działa i kopie, a kontrakt jest np. na rok, dwa, czy trzy, to nie uda Ci się np. po pół roku zażądać „zwrotu środków” bo się rozmyśliłeś. Tak dobrze to nie ma. 🙂 W niektórych firmach jak Independent Enterprise masz 14 dni (i nie więcej) na rozmyślenie się i anulowanie kontraktu i wtedy firma zwróci Ci środki, ale to nie jest reguła w każdej firmie miningowej, dlatego sprawdzaj dokładnie zasady gry tam, gdzie zdecydujesz się kupić taki kontrakt.

Ryzyko: 50% szansy na potencjalny zysk w dłuższej przyszłości, 50% ryzyka, że stracisz np. jak cena wykopywanej przez Ciebie kryptowaluty spadnie, a Ty nie wytrzymasz ciśnienia, i nie będziesz chciał czekać dłużej i sprzedasz niekorzystnie to, co wykopałeś.

Zero gwarancji zysku:)
Pociecha jest jedynie taka, że jeśli kopiesz coś na dłuższym kontrakcie to i tak nie dasz rady sprzedać wszystkiego od razu, bo kontrakt będzie trwał jeszcze wiele miesięcy, a w tym czasie i emocje zdążą Ci opaść i cena może wzrośnie;)

 

Firmy, w których aktualnie kopię na tzw. kontraktach:
Rockwall Investments i Independent Enterprise.
Podobnych firm znajdziesz w internecie setki, jak nie lepiej.

 

Dlaczego firmy miningowe nie kopią same dla siebie, skoro to opłacalne?

Dlaczego odsprzedają moc innym?
Przecież mogłyby same sobie kopać i mieć wszystko dla siebie, prawda?

plynnoscWg mnie (gdybam), powodem może być chociażby utrzymywanie tzw. płynności finansowej niezbędnej do rozwoju firmy.

Załóżmy, że firma ABC posiada 100 własnych koparek, i ma świadomość tego, że sprzęt się zużywa, starzeje, niszczy,a także wie, że aby nadążyć za ta branżą: musi wciąż sprzęt wymieniać: na nowszy, lepszy, bardziej wydajny (producenci zresztą co jakiś czas wprowadzają nowe produkty koparkowe, przy których stara stają się zdecydowanie mniej opłacalne).

Kopanie samo w sobie jest procesem wolnym, a dodatkowo większość takich firm chce jak najdłużej TRZYMAĆ kryptowaluty, żeby sprzedawać je wtedy jak jest cenowy boom i duże wzrosty. Żadna sztuka wykopać kryptowaluty na drogim sprzęcie a potem „opchnąć” je od razu, kiedy ceny nie są korzystne i ani sprzęt się nie zwróci ani zysk z tego wielki.

Więc trzymają kryptowaluty, ale nadchodzi czas wymiany sprzętu bo akurat producent wprowadził nowy, lepszy więc potrzebny jest kapitał na zakup, rozwój itd. Poza tym rachunki za prąd, obsługę, programistów, serwis itd. I wtedy firma sprzedając innym część mocy na tych koparkach, zarabia na nowy sprzęt, zapewnia sobie płynność. Może się rozbudowywać, rosnąć, powiększać hale, regulować koszty. Stary sprzęt kopie, kryptowalut nie muszą od razu sprzedawać (hodl), a mają środki na nowy sprzęt, prąd, serwis, opłaty itd., a dzięki temu, że płacą Ci urobek z wykupionej mocy, z faktycznie wykopanej kryptowaluty, to pod warunkiem, że rozumiesz tą branżę i jesteś zadowolony – mają klienta na dłużej.

Można powiedzieć, że przy mądrym zarządzaniu: i wilk syty i owca cała i kryptowaluta nie opchnięta po taniości, tylko odpowiednio przetrzymana. A gdy przychodzi moment wzrostów krypto – firma może sprzedać te wykopane wcześniej i ma i na zysk dla siebie i na kolejny nowy sprzęt. A biznes się kręci.

 

To trochę podobnie jak z koparką własną. Kupiłeś, była droga, dodatkowo środki pożarły peryferia, instalacja, konfiguracja itd. + comiesięczny prąd. Jesteś pod kreską, a chcesz trzymać kryptowaluty, które Ci się ukopały, więc dzwonisz do wujka, ciotki, babci, kuzyna, kuzynki, sąsiada, i proponujesz im „deal” czyli podnajmiesz im trochę mocy, oni trochę kupią, Ty masz na prąd, nie musisz sprzedawać krypto, i dzielisz się z nimi urobkiem. Wszyscy zadowoleni.

Oczywiście rzeczywistość jest trudna, bo za chwilę wujek usłyszy w TV że krypto są niebezpieczne i będzie chciał się wycofać, ciocia się zlęknie, kuzyn będzie się hajtał i potrzebował kasy na ślub, sąsiad uzna, że Twój pies za głośno szczeka i pierdzieli interesy z Tobą, i zapyta czy mu nie oddasz itd. itd. A będzie Ci głupio odmówić rodzinie, sąsiadowi i za moment ze wszystkimi będziesz pokłócony. Dlatego tak mało osób prywatnych podnajmuje moc swoich koparek 🙂 Wolą sami albo dokładać do interesu, albo jednak sprzedać koparkę po kosztach byle nie brnąć jeszcze dalej.
Bo nie wiedzą (nikt nie wie) kiedy to całe kopanie się zwróci. Za rok, dwa, pięć lat?

 

Kiedy kopanie NA PEWNO będzie dla Ciebie wtopą wszech czasów?

  Jeśli myślisz: wykopię dzisiaj, sprzedam za tydzień, będę bogaty. Krótko terminowość to nie ta branża. Kojarzysz gościa, który kopał „tylko 10 BTC dziennie”? No właśnie… sprzedał szybko i mu się to nie opłacało. Nie potrafił, nie chciał, nie mógł poczekać kilku lat.

 Jeśli nie masz cierpliwości
 Jeśli nie rozumiesz tej branży
 Jeśli nie wierzysz w tą branżę
 Jeśli chcesz wszystko na tu i teraz
 Jeśli o zawał przyprawia Cię każda kryptowalutowa informacja podawana w mediach
 Jeśli jesteś ciągle na NIE.
 Jeśli przeraża Cię strata pieniędzy, które włożysz w kopanie. Nigdy nie wkładaj w ryzykowne tematy swoich oszczędności. Załóż sobie, że miesięcznie możesz „puścić w trąbę” np. 200-300 zł (dla palacza to np. jest norma, puszczone dosłownie z dymem), 500, 1000 zł, 5% swoich dochodów, – nie wiem na ile Cię stać, ale tylko taką kwotą operuj w kopanie. Nie będziesz miał „bólu” i będziesz sobie działał na spokojnie

 

Kiedy Kopanie może potencjalnie stać się dla Ciebie dealem życia?

 Zaprzeczenia wszystkich powyższych zdań

 

Czy warto korzystać z kalkulatorów miningu?

Nie jestem ekspertem tego rynku, ale w mojej ocenie nie warto. Kalkulatory pokazują Ci potencjalny zysk na DZISIAJ, ale skoro trudność kopania każdej kryptowaluty się zmienia (najczęściej rośnie, więc z czasem kopie mniej) , to jaki jest sens liczyć dzisiaj na tych kalkulatorach coś, co jutro będzie już nieaktualne?

Dla mnie to wróżenie z fusów, które wcale nie przybliża nas do odpowiedzi na pytanie: „ile można zarobić na kopaniu kryptowalut”. Odpowiedź na to pytanie jest wg mnie jedna: tyle, za ile sprzedasz to, co wykopiesz.

A że nie wiesz ile wykopiesz (bo trudność się zmienia) ani za ile sprzedasz, bo nie wiesz jaka będzie cena za pół roku, rok czy za 4 lata, i nie wiesz w którym momencie będziesz np z powodu różnych życiowych sytuacji MUSIAŁ sprzedać to, co ukopałeś: to nie da się też odpowiedzieć na pytanie czy kopanie kryptowalut jest opłacalne.

 

Kilka lat temu nieopłacalne było wykopywanie dziennie 10 Bitcoinów.
A dzisiaj… ?
Kto by nie chciał mieć tych 10 BTC za 1 dzień kopania.

Co będzie za 5 lat? Nie wiem, nie mam zielonego pojęcia.
Ale wrócę sobie wtedy do tego wpisu 🙂
.
.
P.S O kurczę, przegięłam z długością tekstu wiem, sorry…
Normalnie czasem jak zacznę to skończyć nie mogę.

11 komentarzy

  • Świetnie opisane,osobiście kopię w kopalni,wykupując moc.Ale w tym jest fajne,że dla każdego coś dobrego 😉

  • Magdalena Wierzbowska

    Dobre gdybanie Aleksandra.Prawidłowo zadane pytania.Na pewno nie zarobimy w krótkim terminie to jest inwestycja długoterminowa moim zdaniem.A inwestując w firmy tak jak napisałaś odpada obsługa i konserwacja sprzętu dla Mnie idealne rozwiązanie.Dziękuję za Twoje artykuły,są inspirujące i dają do myślenia.Pozdrawiam .Magdalena

  • Zdecydowanie wybieram maining poprzez pulę wydobywcze i mimo, że zdaje sobie sprawę że mam 50% szans na zysk z ogromną przyjemnością podejmuje to ryzyko i zamierzam mocno trzymać to co wykopie i nie popadać w hurra optymizm przy pierwszym lepszym wzroście.

  • Kasia Jakubczyk

    Swietny artykuł 🙂 ja zawsze zresztą.

  • Jak najbardziej warto! ✌️

  • W każdym biznesie jest tak, że nigdy nie wiesz czy zarobisz, czy nie… tyle, że tu trzeba działać w długiej perspektywie.

  • Ciekawy artykuł. Ja myślę, że dobrze robię kopiąc krypto 🙂

  • Teoretycznie można policzyć stopień zarabiania na miningu znając dane ,,wejściowe,,jak kursy krypto, porównywarki kontraktów, następnie trzeba to usadowić w żelazny plan ciągnięcia kopania w czasie…i nie ulegać emocjom ,…tylko robić swoje…przy porządnej dywersyfikacji projektów stopień ryzyka jest mniejszy. Jeśli skonfrontujemy średni zarobek etatowy i nałożymy ,,dane,,miningów to możemy przy trajektorii stopniowego kroczenia wejść w fazę niezależności finansowej….takie analizy ujawnią wysokość inwestowania , pułap gdzie wyraźne odbicie od progu zarabiania przeciętnego….

  • Czas pokaże kto miał rację. I kto na tym zarobił.
    Ja kopię i leję na opinie.

Ta strona nie zbiera adresów e-mail.
Do dodania komentarza wystarczy podpis/ksywka i sam komentarz :)

Dodaj komentarz


1) Podanie e-maila NIE jest wymagane do dodania komentarza.

2) Jeśli chcesz przy komentarzu zostawić link do swojej strony (nie mylić z czystym reflinkiem),
pamiętaj, że opublikuję go wyłącznie wtedy, jeśli komentarz będzie wartościowy, nie spamerski
i będzie miał min 300 znaków.
:)