Test 30 dni – produkty Aegea. Wrażenia, opinie

test30dni AegeaJest 2 listopada 2018 (dla potomnych) 😉

Dzisiaj dotarła do mnie większa przesyłka z zamówionymi hologrami Aegea oraz kartami kwantowymi, i dzisiaj też rozpoczynam test 30 dni regularnego, codziennego używania tych produktów tak, żeby sprawdzić na sobie jak to działa przy miesięcznej próbie, jak sprawdza się na co dzień, jakie daje efekty itd.

Ja: 35 lat, zwyrodnienie kręgosłupa, ból promieniujący od odcinka szyjnego na prawe ramię i łopatkę (zwykle lecę na ibupromach, i stąd moje „skuszenie się” na ten produkt, że „może coś pomoże”, bez piguł, chemii itd. itp.) Ale ok, wyjdzie w praniu. Do tej pory testowałam hologramy Aegea trochę ponad 7 dni (o czym możesz poczytać tutaj), ale ponieważ reszta poszła dla rodziny i znajomych, to nie miałam okazji sprawdzenia ich na dłuższej próbie czasu, a jak wiemy, nie działają na wszystkich od razu i wiele zależy tu od organizmu.

No to sugerując się tą informacją:

czas efekty

Będę teraz skąpa, nikomu nic nie dam i sprawdzę na sobie przez całe 30 dni.

Wrażenia i efekty / lub ich brak, zapisuję regularnie codziennie i niżej macie to wszystko opisane. Koniec wstępu, odpalam zapiski:

Test 30 dni – produkty Aegea

 

Dzień Pierwszy. 02.11.2018

Start, godzina 12.50.
Przyklejam pod obojczyk: 1 hologram Energentics Relief (CBD) , 1 Nitro QuBIT (tlenek azotu) + wsadzam do kieszeni 1 kartę kwantową, którą będę nosić przy sobie cały czas. Hologramy będą wymieniane co 3 dni, bo na tyle są zaprogramowane (sama karta na 3 lata, więc luz).

Robię „test” machania kartą kwantową nad wodą. Zgodnie z tym, co słyszałam na video dot. karty, to machając nią nad wodą czy żywnością powinno się uzyskać efekt lepszego smaku owej wody/ żywności itp. Biorę 2 szklanki, do obu woda, ale nad jedną macham z minutę kartą kwantową. Śmieszne trochę, ale dobra… Po paru minutach wypijam szklankę normalną i tą drugą.
Jak dla mnie: kompletne zero różnicy, woda smakuje identycznie.

13.00 Łapie mnie „zwirowanie”, miałam już to uczucie wcześniej – takie jakby wrażenie zmulenia, może silny przepływ energii z 2 hologramów + karta? Nie wiem. Mija po ok 30-40 minutach.

Poza tym do wieczora nie wychwyciłam żadnego nowego efektu.
Nul.

 

Dzień Drugi. 03.11.2018

W nocy spałam wyjątkowo dobrze, ale nie mam zielonego pojęcia czy ma to coś wspólnego z tym, że spałam z kartą, czy nie.
Ból karku mniejszy, ale bez szału.

Dzień Trzeci. 04.11.2018

Wykończyłam się na grzybach (jak zwykle, standard), ale co ciekawe – tym razem regeneracja organizmu poszła szybciej. To znaczy, nie zdychałam do wieczora, a ledwie z godzinę 🙂
Karta przy sobie.

Zrobiłam też test karty na cytrynie.
Z oporami, przyznam, bo próbowanie cytryny nie należy do przyjemności, ale niech tam. Machałam nad kawałkiem cytryny ze 3 minuty łącznie, i to z obu stron, a potem z dużym wahaniem zjadłam. I przeżyłam bez wstrząsu:) Cytryna nadal miała kwaskowatość, ale to nie był żaden horror, ani wykrzywianie twarzy. Tak to ja mogę szamać! Uff

Wieczorem zmiana hologramów: tym raz 1 x Nitro na łopatkę, i 1 x CBD pod łopatką.
Na wieczornym spotkaniu Aegea online usłyszałam, że Nitro może bardziej wspierać łagodzenie bólu niż CBD, co ogólnie mnie zdziwiło, bo wydawało mi się, że to CBD lepiej na mnie działa, ale ok, sprawdzę, stąd naklejenie nowego Nitro na łopatkę (tu ból odczuwam zwykle najbardziej), a CBD pod łopatką.

 

Dzień Czwarty. 05.11.2018

Ważne: czwartego dnia spania z kartą obok zauważyłam, że rano mam tak suchy język i usta, jakby coś dosłownie wyssało ze mnie wodę. Jeśli zapominam o piciu w czasie używania karty i holo, to organizm sam się domaga – i to tak definitywnie. Szklanka gdzieś w zasięgu musi być.

A poza tym mocnym uczuciem suchości:
Zero bólu w ramieniu, karku i łopatce od rana – coś pięknego!
Jednocześnie okolice krzyżowe dość mnie mocno łupały, ale porozciągałam się i w sumie po ok 3 godzinach było z głowy. Nie wiem czy to drugie to efekt rozciągania czy karty (noszę w kieszeni spodni), ale dobrze mi 🙂

Fajna energia dzisiaj.

Dzień Piąty. 06.11.2018

Poranek mogę określić słowami piosenki „lalala całe ciało mam… obolałe” lalala.
Serio, wstałam jakby tir po mnie przejechał. Plecy, ramię, kręgosłup – auć!
Kilka godzin dochodziłam do siebie, możliwie, że z tej dobrej wczorajszej energii się gdzieś przeforsowałam;)
W każdym razie popołudniu skoczyłam na basen i potem już było ok. Zauważyłam też, że lżej mi się pływało na basenie niż zwykle (palę papierosy, więc wydolność po przerwie basenowej jest zwykle niska, a tu niespodzianka). Było całkiem ok.

Dzień szósty 07.11.2018

Wybrałam się na grzyby, i nie wróciłam z nich skonana (znów plus), w zasadzie prawie nie odczułam tej grzybowej wyprawy. W czasie grilla nalałam sobie do 2 kieliszków nalewki z pigwy (mam jedną taką butelkę, która chyba dostała za dużo spirytusu w czasie robienia i po prostu jest nie do picia, obrzydliwy kwas. Nad jednym z kieliszków machałam chyba ze 2 minuty kartą, a potem spróbowałam się napić z obu kieliszków – i rzeczywiście ten nad którym machałam był delikatniejszy w smaku i nie wykrzywił mi tak twarzy jak kieliszek „normalny”. Dałam też spróbować kuzynce – również wyczuła tą różnicę.
Nie zamieniłam wprawdzie tej obrzydliwej nalewki w wino deLuxe, ale była przynajmniej łagodniejsza 😉

Dzień spędzony aktywnie przyjemnie. Koło godziny 16-stej złapałam się na tym, że nie mam na sobie hologramów, tylko samą kartę. Oba hologramy zdjęłam wczoraj przed basenem i zapomniałam przykleić ponownie. Ok, idę po nowe. 1X CBD pod łopatkę, 1 x NitroQubit na łopatce.

W międzyczasie dowiedziałam się, że sporo osób używa więcej niż 2 hologramów jednocześnie, żeby wzmocnić efekt (większa powierzchnia bólu), ale osobiście nie chciałabym się nimi obklejać jak choinka, mimo że ból w ramieniu raz mam mniejszy, raz wcale, to myślę, że wystarczą 2 hologramy + karta. Nie będę przeginać.
W gruncie rzeczy poza zwyrodnieniem kręgosłupa i bólami, które się z tym wiążą, to wszak nie umieram 😉

Dopisek: zauważam fajny stan psyche, więcej wytonowania, mniej „wścieku o pierdoły”, które zwykle mnie wnerwiają;) Takie coś jak by„zwis” na nerwy.

 

Dzień siódmy 08.11.2018

Jest ok, ale poza tym, że mało się męczę i więcej mogę, to nie zauważyłam dziś żadnych dodatkowych rewelacji.

Dzień ósmy 09.11.2018

Wiecie, że to mój cały , okrągły dziewiąty dzień bez brania ibupromu? Super.
Z drugiej strony ból w ramieniu i łopatce nie zszedł do zera całkowicie, i raz jest nieco mniejszy, raz większy, chociaż to wciąż daleko do tego poziomu, gdy byłam bez karty i holo.
Dzisiaj jest większy, więc dokleiłam sobie jednak 1 CBD.

P.S Widzę, że wśród znajomych mam sporo sceptyków, którzy po kilku dniach stosowania hologramów stwierdzają, że „eeee” to nie działa, ale ponieważ tak jak pisałam już wcześniej – różne organizmy, różni ludzie i wg mnie wcale nie musi to działać na każdego i to w „och! Ach! 2 godziny”, to brałabym tu na to poprawkę. Czas + czas + czas.

Dzień dziewiąty 10.11.2018

Wiele osób zauważa, że karta kwantowa działa super przyciągająco na koty: z opowieści w sieci można się dowiedzieć, że koty ciągną do karty, łaszą się do właścicieli, którzy kartę maja przy sobie, robią się bardziej towarzyskie, przytulskie itd.
Otóż, chciałabym oświadczyć że mój kot ma na kartę jak dotąd TOTALNIE wyrąbane;) Zero różnicy w jego zachowaniu.

Jak chce się połasić jak zwykle to przychodzi, jak nie chce to nie przychodzi, jak nad nim kartą macham, to wkurza go wiatr i zwiewa 🙂

Rozmawiałam dzisiaj z kuzynką, która też ma swoją kartę i nosi ją przy sobie (bez hologramów, tylko karta), i doszłyśmy do wniosku, że naprawdę mental nam się uspokoił. O niebo mniej nerwów i wkurzania się o pierdoły. Drobne rzeczy, bez fajerwerków, ale wiele zmieniają w codziennym życiu. Wiele na plus.

 

Dzień dziesiąty 11.11.2018

Pierwszy dzień „babskich dni” 😉
Nie leżę, nie zwijam się z bólu, nie brałam procha, nie kwaczę na wszystkich wokół. Yeaaaa!
Oczywiście to nie jest tak, że kompletnie NIC nie czuję, ale zmiana jest zdecydowana!

Dzień jedenasty 12.11.2018

Nie zauważyłam żadnych super zmian

Dzień dwunasty 13.11.2018

Nie zauważyłam żadnych super zmian

Dzień trzynasty 14.11.2018

Dowiedziałam się o sobie ciekawostki: w nocy nie zmieniam pozycji w czasie snu:) Spałam na brzuchu, położyłam sobie kartę na noc między łopatkami (bez mocowania, po prostu wcisnęłam ją pod piżamę), rano wstałam i dopiero w łazience poczułam że coś mnie drapie i zorientowałam się że na plecach dalej mam kartę 😉
Albo się do mnie przykleiła albo jestem człowiek magnes i przyciągam karty hehehe.

 

Dzień czternasty 15.11.2018

Ból kręgosłupa oceniam od kilku dni na skalę 1 w porównaniu do stanu wcześniejszego, całkowicie „nie zniknął”, ale spokojnie można żyć.

Emocje: cały czas fajne wyciszenie, mało stresów, a w sytuacjach nerwowych nie reaguję nerwowo, ha.

A poza tym nie zauważyłam żadnych nowych zmian poza w/w.

Wieczorem pożarłam w całości brokuła (naszła mnie taka dzika chęć i nie mogłam się oprzeć), i po tym brokule tak mnie wydęło, że myślałam, że pęknę. Położyłam się w łóżku i przyszło mi do głowy, żeby na brzuch położyć kartę kwantową, co też uczyniłam 😉 Po kilku sekundach zaczęło mi od tej karty „bić” na brzuch takie przyjemne ciepło, bardzo fajne uczucie, kojące. Przesunęłam kartę niżej i potem znów wyżej i tak to ciepło się rozchodziło, aż miło. Po pół godzinie brzuch przestał mnie boleć, nie wiem czy to efekt tego, że mi się ten brokuł cholerny już strawił, czy zasługa karta – ale to ciepło było super!

Dzień piętnasty 16.11.2018

Dzisiaj nie chciało mi się rozpalać w piecu (m.in takie ogrzewanie mam tu na wsi), a akurat za oknem przymrozek w chorobę, więc w mieszkaniu zimno. Palce zgrabiałe, ale spokojnie sobie klikam przy kompie, z tym, że co minuta to chłodniej, a moje lenistwo nie chciało mnie wygonić do pieca. I wtedy zaczęłam sobie z kieszeni na chwilę wyjmować kartę Aegea, ściskać ją w palcach jednej ręki – po kilku chwilach przez całe palce przelatywało mega ciepło, super wrażenie! Przekładałam więc kartę do drugiej ręki i to samo, a potem znów klikałam sobie na klawiaturce swoje codzienne komputerowe sprawy. I potem ponownie karta, grzanie palców i klawiatura. W sumie rozpalić w piecu poszłam dopiero przed południem, więc elegancko. Od czasu wczorajszego brokuła to ciepło tkwiące w karcie mnie urzeka. Nie idzie od razu, ale jak właśnie trzymać kartę przez chwilę, to po momencie zaczyna się czuć tą wibrację energetyczną, niesamowite.

A jeszcze ciekawe jest to, że na początku po otrzymaniu karty też ją trzymałam w rękach ale wcale nie czułam niczego takiego. Null. Może to z czasem się coś „uruchamia”? Tak czy śmak, podoba mi się to!

 

Dzień szesnasty 17.11.2018

Dzisiaj to jestem jakaś ogólnie połamana, źle się ułożyłam w nocy i mam wrażenie, że mi szyję wykręciło 🙂
Od rana do wieczora „skręt” odczuwalny, więc karta cudów nie zdziałała.
Przeszło dopiero jak się odpowiednio porozciągałam i pobyczyłam przed TV;)

Dzień siedemnasty 18.11.2018

Przymrozek minus 5 stopni! Zgroza! Kontynuuję proces grzania paliczków kartą kwantową, a ciepło z niej bijące czuję coraz przyjemniej:)
Nastrój ok, emocje „grzeczne”, skądś też znalazłam więcej czasu na lekturę różnych mądrych rzeczy.
Ogólnie koncentracja mi się poprawiła: robię z rana to, co mam do zrobienia, nie wydłużam w nieskończoność scrollowania fejsa, i potem mam więcej czasu na książkę, ebooka i Frazera Brooksa. Wdrażam też kilka nowych rzeczy w swoich działaniach i nie wiem skąd mam czas.

Dzień osiemnasty 19.11.2018

Mniejszy ból mnie rozleniwia. I nie wiem czy to dobrze. Zamiast spiąć tyłek i ćwiczyć więcej, bo zwykle dużo się rozciągam z powodu bólu ramienia i pracuję nad tym ćwicząc, to w momencie jak mnie nie boli, lub mało boli, to daję sobie dyspensę i nie ćwiczę. Tym samym zamiast wykorzystać to, że mogę i wtedy to cholerne ramię działałoby jeszcze lepiej, to ja się byczę.
Muszę sobie chyba ustawić alarm w telefonie, żeby mi przypominał o ćwiczeniach.
No Olka, choroba! Zmobilizuj się!

 

Dzień dziewiętnasty 20.11.2018

No.. tak się zmobilizowałam, że dzisiaj cała połamana hehehe.

Dzień dwudziesty 21.11.2018

Obejrzałam sobie przed chwilą powtórkę z webinaru pod tytułem „Jak używać produktów Aegea”, i na tymże oto webinarze Grzegorz Burian wspomniał, że karta może się nawet „przyklejać” do ciała jeśli przyłożymy ją tam gdzie nas boli, albo gdzie mamy jakiś dyskomfort, albo gdzie czujemy mało energii itd. I tu przejrzałam sobie swoje poprzednie dni testów, – spójrzcie na dzień trzynasty, to był dokładnie ten moment. Poza tym na webinarze Grzegorz powiedział, że niektórzy przykładają ją do głowy i się też może „przykleić”, no to dawaj, wyjęłam kartę kwantową z kieszeni i bach na czoło. I…? Normalnie: jestem człowiek magnes! Karta się przykleiła:) Wprawdzie nie dostałam super mocy niczym bohater komiksów, ale za to przednio się ubawiłam, co zresztą uwieczniłam na Insta Story;)
Zawołałam kuzynkę i pokazuję jej to dziwo, więc wyjęła swoją kartę z kieszeni i też spróbowała:)
No i również człowiek magnes ha:)
Fajnie.

Dzień dwudziesty pierwszy 22.11.2018

Karta włożona w kieszonkę przy sercu znacznie lepiej wpływa na moje samopoczucie, poziom energii i zmniejszenie poziomu „zamulenia przy komputerze”, niż gdy ją trzymam w kieszeni spodni. Z tego co wiem karta ma „zasięg” ok 1 metra więc teoretycznie nawet położona obok na biurku powinna mnie „łapać”, ale praktycznie odkąd noszę ją w t-shircie z kieszonką, przy sercu, to czuję jej efekt znacznie lepiej.

Polecę też spanie z kartą na klatce piersiowej – kapitalnie mocno się śpi. Super!

A, ważne: przy naklejaniu hologramów nie mam już efektu zwirowania w głowie: naklejam, piję wodę (ogólnie piję naprawdę dużo więcej niż przed testem 30 dni) i żadnego zawirowania już nie mam.

 

Dzień dwudziesty drugi 23.11.2018

Boleści w plecach: stopień 1 (minimalne)
Pożartych ibupromów od startu testu: 0 (słownie zero!). Heheheh : sorry!
Energia: bardzo fajna
Psyche: dużo mniej negatywów wokół mnie 🙂

Prawie jak wyliczanka z Pamiętników Bridget Jones

Dzień dwudziesty trzeci 24.11.2018

W zasadzie identycznie jak wczoraj, Plus może jeszcze to, że dobrze mi się śpi, ale nie wiem czy to zasługa karty.

Dzień dwudziesty czwarty 25.11.2018

Jak wyżej. Ps zorientowałam się, że od 2 dni nie mam na sobie hologramów, tylko cały czas karta w kieszeni (spodnie albo koszulka). Nie zauważyłam z tego powodu żadnego wzrostu bólu, ani większego napięcia czy coś. Dobrze wiedzieć, że sama karta też jest git 🙂

 

Dzień dwudziesty piąty 26.11.2018

Bez zmian, czyli:
Boleści w plecach: stopień 1 (minimalne)
Pożartych ibupromów od startu testu: 0 (słownie zero!).
Energia: bardzo fajna, skupienie fajne, szybciej mi się różne rzeczy robi
Psyche: dużo mniej negatywów wokół mnie 🙂

Dzień dwudziesty szósty 27.11.2018

Dużo rozmawiam ostatnio z różnymi ludźmi o „dopaleniu” energetycznym jakie daje używanie i karty i hologramów. Może się to wydawać głupotą, bo każdy z nas jakąś tam energię ma, ale dopiero gdy się jej dostaje więcej, to czuje się różnicę. I w codziennym funkcjonowaniu (dom, zwykłe obowiązki), i w pracy (zwłaszcza, jak robi się czasem jakieś wyjątkowo zamulające rzeczy przy kompie), i w chęci do robienia więcej. Użyję określenia, które mi się nie podoba, ale niestety nie mam lepszego: jasność umysłu. Wiem, wiem, brzmi tak poetycko i blabla do kitu, ale to właśnie ten stan odczuwam. Lepsza koncentracja, energia, zaangażowanie, jakieś takie „jasne myślenie”. Podoba mi się ten stan.

Dzień dwudziesty siódmy 28.11.2018

Wcale nie miałam takiego planu, ale … Pobiłam swój rekord na basenie i nie padłam trupem!
Mało tego: po wyjściu z basenu nie czołgam się po ziemi z zakwasami, zero, null. Gitarka.
Doooobra no, nie wiem czy to jest efekt karty, ale jestem z tego mega zadowolona! Ha:)

 

Dzień dwudziesty ósmy 29.11.2018

Nie zauważyłam żadnych istotnych reakcji poza tymi, które były wcześniej.

Dzień dwudziesty dziewiąty 30.11.2018

Nie zauważyłam żadnych istotnych reakcji poza tymi, które były wcześniej.
Może tylko tyle, że jak zapomnę pić wodę, to mnie suszy i „muszę”.

Dzień trzydziesty 01.12.2018

Bez zmian, czyli:
Boleści w plecach: stopień 1 (minimalne)
Pożartych ibupromów od startu testu: 0 (słownie zero! I to jest mój rekord z ostatnich paru lat).
Energia: jest !
Psyche: dziękuję, wszyscy zdrowi 🙂

No i mamy równe trzydzieści dni testowania produktów Aegea, wrażenia jak wyżej, nic nie poprawiam, nie zmieniam, zapiski codzienne 🙂


Produkty Aegea, opisy : Energentics Relief (CBD), NitroQubit (tlenek azotu), karta kwantowa (opis wkrótce)
Gdzie kupić? Tylko na oficjalnej stronie Aegea.com (w w/w opisach produktów są na końcu krótkie informacje co do zakupów, rejestracji itd).
W razie pytań: kontakt do mnie.
.

21 komentarzy

  • Adam Blachnicki

    Gratuluję wytrwałości ✊ a tak poważnie to świetnie przeprowadzony test samo mięso i pełna rzetelność

  • Fajnie opisane efekty działania produktów, a przy okazji kawałek Twojego życia 😉 Super!!!

  • Szacun Ola 😉 nie dość że wytrwale to z humorem to fajnie przedstawiłaś. Dobrze taki dziennik prowadzić sobie 😉

  • Również zapisuję swoje odczucia, po otrzymaniu swojego pakietu wraz z kartą. Odczucia samopoczucia są dość zbliżone. Zdecydowanie mniejszy próg bólu promieniującego z kręgosłupa na lewą nogę, więcej odczuwalnej energii.

  • Dorota Michałek

    Gratuluję konsekwencji w spisywaniu codziennych odczuć i obserwacji 🙂

  • No i to jest opis lroduktu Pierwsza Klasa, czekam na dalsze wnioski. Pozdrawiam.

  • Wiedziałam, że na Ciebie można liczyć. Skrupulatnie, rzeczowo i obiektywnie. Chociaż… No właśnie!
    W stosunku do pierwotnego stanu na starcie testu, zdecydowanie piszesz o zmniejszenie bólu choć do absolutnego ustąpienia zostało „1”, wyraźnie widać, że życie bez prochów to u Ciebie już codzienność i wyraźnie słychać niedowierzanie gdy piszesz „ale nie wiem czy to efekt działania karty”.
    No dobrze, jeśli to nie karta to co?
    Co spowodowało, że nie bierzesz prochów, że czujesz się zdecydowanie lepiej, że nie odczuwasz takiego bólu jak na początku eksperymentu.
    A może jednak trzeba powiedzieć: To działa!

    Pisze o tym wszystkim, bo sama muszę przyznać, że na moje bolące kolana używałam CBD przez 3 dni a na ciągły ból nadgarstka połączony z uczuciem pieczenia Nitro przez 12 dni i to wszystko z kartą, z którą nie lubię się rozstawać 🙂 Bo życie wolne od bólu smakuje inaczej!
    Pozostałe wrażenia takie jak więcej energii, lepsza koncentracja, spokój wewnętrzny, mniej nerwów, dobry sen potwierdzam. Też tak mam.

    • Hm, tak masz rację..
      Na mnie karta działa i to przez duże D, zwłaszcza że w tym artykule nie ma jeszcze kilku rzeczy, na które świetnie u mnie wpłynęła, a których nie opisałam ze względów dość mocno prywatnych;)

      A co do Twojego słusznego spostrzeżenia, że słychać u mnie efekt niedowierzania: to racja.
      Być może jestem mocno zachowawcza?
      Być może rzeczywiście człowiek szybko przyzwyczaja się do dobrego i zamiast docenić bardziej to co ma, to trochę to „blokuje” zupełnie jakby się aż nie wierzyło.
      Być może też nie chcę tworzyć wrażenia, że te produkty to odpowiedź na wszystko i ósmy cud świata, który każdemu pomoże i zdziała cuda?
      Nie wiem.
      A może jeszcze z miesiąc poużywam (bo zamierzam używać ich na stałe) i wtedy odblokują się we mnie pewne zachowawcze blokady? 😉

      Tak czy inaczej – dla mnie karta i hologramy działają bardzo fajnie, i jestem szalenie zadowolona z tego, że mam możliwość ich używania. Serio.
      No i nie biorę prochów, a do tego czuję Moc.
      I to jest dla mnie mega mocne.

  • Bardzo rzetelny opis. Ja od 22 listopada testuję same hologramy. Myślę, że niebawem otrzymam kartę. Zauważam znaczną poprawę funkcjonowania moich nadgarstków, zwłaszcza prawego bo ten bardziej mi dokucza.
    Ból nie ustąpił zupełnie, ale jest znaczna poprawa. W miejscu bólu zgodnie z Twoją sugestią przykleję hologram z tlenkiem azotu – zobaczę czy będzie jakaś różnica 🙂 Nie oczekiwałam cudu, że ból zniknie z dnia na dzień skoro RZS mam od około 20 lat, ale na własną odpowiedzialność, zupełnie świadomie odstawiłam leki (stwierdziłam, że w razie konieczności zawsze mogę do nich wrócić) i skoro ból zmniejsza się mimo to, to zaczynam mieć nadzieję, że organizm poradzi sobie sam z chorobą.
    Dodam tylko, że wspomagam się jeszcze reishi i spiruliną. Zgodnie z informacjami z webinarów komórki dzięki sprawnemu przepływowi energii łatwiej przyswoją sobie substancje w nich zawarte. Robię również zapiski ze swoich obserwacji i po miesiącu testów podzielę się dokładniejszymi wrażeniami 🙂

    • O, bardzo fajny pomysł ze wspomaganiem reishi i spiruliną: faktycznie, skoro przepływ energii w organizmie się poprawia, to równiez pozwoli to łatwiej przyswajać dobre substancje.

      P.S Po miesiącu poproszę o linka do Twoich zapisków 🙂

  • Agnieszka Siedlar

    To co do mnie najbardziej przemawia to to że odstawiłas ibuprom! Skoro wcześniej był na porzadku dziennym to nie na zasadzie placebo, a teraz dajesz radę… Ba! Twoja aktywnośc w niektóre dni sporo wzrastała a nie umierałaś potem z bólu. I druga sprawa – to wyciszenie emocji ( zwłaszcza negatywnych) i wzrost koncentracji. To wiąze się zapewne z przepływem energii w nas. I wychodzi na to że karta najpierw odblokowywała że tak powiem moim językiem czopy energetyczne, w sensie blokady w przepływie energii. Nie jestem znawcą, ale myśle że stąd wzięło się też to, że z czasem czułas juz fizycznie oddziaływanie karty ( ciepło). Czasem nie wiemy o tym ile blokad jest w nas. Myślę tez że duzy wpływ na to wszystko ma picie dużych ilości wody. Było nie było jesteśmy z wody i jak jej brakuje to tez nie wszystko działa tak jak powinno. No suma sumarum bardzo mnie te produkty Aegea interesują i chyba czas na zamówienie 🙂

    • Zgadza się, dla mnie fakt odstawienia procha (nawet w koszmarny pierwszy dzień babskich dni, już nie wspominajac o samym kręgosłupie), to jest ogromny skok.

      A poza tym myślę, że mam jeszcze w sobie sporo blokad, które z czasem karta odblokuje (ma wszak 3 lata ważności, więc masa czasu na to, żeby pewne rzeczy „powyprowadzać, taką mam nadzieję).

      I myślę, że bez zakupu produktu i sprawdzenia go na sobie, to się tak do końca nie uwierzy w jego skuteczność, dopiero jak się ma, i nosi 🙂

  • mi sie wydaje, ze to na nie wszystkich bedzie dzialac.

  • Czesc Aleksandra,
    mialam mozliwosc testowania przez trzy dni karty kwantowej. Jak dla mnie osoby ktora jest bardzo zachowawcza i dosyc sceptycznie podchodze do tych nowinek technologiczynych to test wypadl nadzwyczajnie dobrze. Bylam zaskoczona ta pozytywna energia. Mam do ciebie pytanie, nie zalujesz ze zamowilas produkty aegea? Wiem ze wszystko wyzej opisalas. Ja wszystko dokladnie opisalam i najbardziej zalezy mi na silach witalnych i tej „jasność umysłu”, bo przy nauce i codzinnych obowiazka jest to bardzo pomocne.

  • Cześć Aleksandra, dziękuję za odpowiedź. A mam pytanie do ciebie, czy można sama karte kwantową zamówić? I ile by to kosztowało? Dla mnie cały pakiet jest trochę jak na obecna chwilę za drogi.

  • Ula, można na 2 sposoby:
    1) w opcji klient, wtedy sama karta kosztuje 399$
    lub
    2) w opcji dystrybutor, wtedy za te same 399$ mamy kartę + 12 hologramów CBD, 12 hologramów Nitro + 6 odpromienników na telefon EMF,

    Więc wg mnie opcja 1 się nie opłaca zupełnie:)

Ta strona nie zbiera adresów e-mail.
Do dodania komentarza wystarczy podpis/ksywka i sam komentarz :)

Dodaj komentarz


1) Podanie e-maila NIE jest wymagane do dodania komentarza.

2) Jeśli chcesz przy komentarzu zostawić link do swojej strony (nie mylić z czystym reflinkiem),
pamiętaj, że opublikuję go wyłącznie wtedy, jeśli komentarz będzie wartościowy, nie spamerski
i będzie miał min 300 znaków.
:)