Zalety i zagrożenia fazy prelaunch – to musisz wiedzieć

Czym jest słynna „faza prelaunch” stosowana często w programach reklamowych i afiliacyjnych i dlaczego inne znaczenie ma dla Ciebie, a inne dla firmy, która ją wprowadza?

Dzisiaj chciałabym poruszyć kwestię tego, z czym wiąże się faza prelaunch, czym jest, czym nie jest i dlaczego niesie za sobą zarówno potencjalne korzyści jak i potencjalne zagrożenia (o tych drugich mówi się w sieci zdecydowanie mniej… nie uważasz?) . Na początek: prelaunch to nic innego jak etap przedstartowy danego programu, firmy czy systemu. Coś przed startem oficjalnym. Coś przed pojawieniem się w danej firmie wszystkich funkcjonalności.

Osobiście, lubię nazywać fazę prelaunch, etapem tzw. królików doświadczalnych. Osoby, które zapisują się do systemu na tym etapie programu, są bowiem wystawione poniekąd na „testy tego co, jak działa i dlaczego nie działa” 😉

 

Potencjalne korzyści fazy prelaunch

(dla użytkownika)

Możliwość zobaczenia programu od środka ZANIM jeszcze oficjalnie wystartował
Możliwość sprawdzenia, czy to, co co firma zapowiada, że wdroży do startu – faktycznie wdroży
Możliwość sprawdzenia kontaktowości i skuteczności adminów (jak tylko widzisz błąd w systemie – zgłaszasz go i sprawdzasz jak szybka jest reakcja adminów, czy się odzywają, czy naprawiają itd)
Możliwość wykonania jakiegoś celowego błędnego zagrania w systemie, żeby sprawdzić, czy admini to odkręcą, czy nie
Możliwość nawiązania fajnego kontaktu z adminami – lub wręcz przeciwnie: możliwość odkrycia, że są do kitu i że jeśli już na tak wczesnym etapie nie możesz się z nimi porozumieć i nie wdrażają tego, co obiecywali, nie poprawiają błędów itd – to masz szansę szybko zdecydować o wycofaniu się z takiej „zabawy”
Możliwość nauczenia się wychwytywania pewnych rzeczy, które wykorzystasz w przyszłości do własnych działań marketingowych
Możliwość promowania programu ZANIM jeszcze ruszył (jeśli okaże się, że system będzie tak dobry jak przypuszczasz, wtedy rozpoczynając jego promocję szybciej, możesz uzyskać szybciej konkretne osoby do swojej struktury. Oczywiście pod warunkiem, że w ogóle zdecydują się zapisać do Ciebie i to jeszcze w fazie prelaunch)

 

Potencjalne korzyści fazy pre launch

(dla firmy, programu, systemu)

Faza prelaunch do dla firmy okres, w którym może dokładnie przetestować system i sprawdzić co z pierwotnych planów uda się wdrożyć, a co nie. To czas, w którym dzięki użytkownikom buszującym po systemie szybciej wychwytuje się błędy i niedoróbki, dzięki czemu po oficjalnym starcie, kiedy ilość uczestników systemu wzrośnie – nie będą już one tak rażące, bo uda się je naprawić wcześniej.

Właściciele programów rekomendacyjnych bardzo często stosują też prelaunch do wcześniejszego pozyskiwania funduszy (na jakieś cele programowe, sprzęt, pierwsze maszyny, rozruch reklamowy itd) – jeśli pierwsi użytkownicy uwierzą w ich wizję i plan i dokonają zakupów wcześniej (przed oficjalnym startem) to firma już będzie mogła takie środki zagonić do pracy.

Można powiedzieć, że firma korzysta tu na „darmowych królikach doświadczalnych”, które zgłoszą błędy, będą marudzić, że coś nie działa, a może nawet wpłacą coś, co pozwoli firmie na większy rozmach w działaniach. Czysty zysk.

W fazie prelaunch rzadko kiedy wszystko działa, rzadko kiedy też są włączone wypłaty itd – to jest okres, w którym firma korzysta na a) zgłoszeniach błędów wysyłanych przez użytkowników b) ich ewentualnych wpłatach c) wcześniejszej, przedstartowej reklamie swojej strony (oficjalnie jeszcze nie ruszyli, ale już zaczyna być o nich głośno w sieci). A reklama jak wiadomo – to podstawa.

Faza prelaunch jest też przez firmy wykorzystywana do wczesnego „lansowania” programu: wiele osób początkujących w programach rekomendacyjnych jest przekonana, że jak będzie gdzieś PIERWSZA to wszyscy zapiszą się do niej. To jest oczywisty błąd i niezrozumienie tematu, ale dzięki temu fazy prelaunch są często oblegane przez osoby… którym „się wydaje”. No a firma może się pochwalić statystykami 😉
Osób, które faktycznie wykorzystują prelaunch do testowania i obserwacji programu + do sprawdzania adminów, jest o niebo mniej.

 

Potencjalne zagrożenia w etapie prelaunch

(dla użytkownika)

Ryzyko, że firma nie podoła temu, co wzięła na swoje barki, okaże się np., że nie dadzą rady stworzyć tego, co planowali, więc możesz stracić czas jaki poświęciłeś na promocję lub nawet pieniądze, jeśli coś wpłaciłeś. W tej fazie istnienia programu należy bardzo ostrożnie podejmować decyzje i pięć razy zastanowić się nad wpłatą, zanim się ją zrobi

Istnieje zagrożenie, że admini robiący prelaunch są np tajemniczy, nie mówią kim są, nie podają nazwisk, facebooka itd – nie jest to reguła, ale może zdarzyć się tak, że będą to zwykli naciągacze i kombinatorzy, a stworzona przez nich strona piorunem zwinie się z rynku

 

Jak dotąd byłam w kilku programach jeszcze w fazie prelaunch i osobiście bardzo ten etap lubię. Niekiedy nawet nie mówię, że coś sprawdzam, a sprawdzam, bo opinię o programie muszę sobie wyrobić sama, podobnie jak i o adminach. Zdarza się też, że jakiś temat w fazie prelaunch czuję od razu (np. z racji na przemyślany plan, widoczną ostrożność adminów w szastaniu pieniędzmi, czy też z racji na ich doświadczenie w innych firmach, systemach itd).

Zdarzają się fajne systemy, ale i zdarzają się wpadki, kiedy to np już po tygodniu, czy dwóch od wejścia w fazie prelaunch „coś mi śmierdzi”. Czasem mam rację, a czasem jej nie mam. Czasem rezygnuję z czegoś, co okazuje się sukcesem, a czasem faktycznie pudłem. Pewności 100% nie ma nigdy, ale i tak uważam, że faza prelaunch ( o ile ktoś lubi obserwację i zadawanie pytań) to bardzo dobry moment na to, żeby sprawdzać, sprawdzać i jeszcze raz sprawdzać.

W jednym z programów, który do dziś działa i płaci pojawił się w fazie prelaunch taki paskudny błąd, że łapałam się za głowę: wyobraźcie sobie, że po zalogowaniu się do programu…. widziało się od środka konto nie swoje, a… swojego sponsora. Ubaw po pachy, ale tak naprawdę nic śmiesznego. Od razu zniechęcało do promowania czegoś takiego. Admini uporali się z tym w kilka dni, do tego odpowiadali na pytania, reagowali – i zostałam i to był plus. Ale właśnie po to jest faza prelaunch żeby się o tym przekonać.

Czy chcę, czy nie? Czy admin wydaje mi się w porządku, czy ma mnie gdzieś? Czy w systemie pojawia się to, co obiecywano? Itd itd.

A jakie są Twoje doświadczenia z programowych faz prelaunch?

.

2 komentarze

  • Hej,
    Nie wspomniałaś jeszcze, że często w fazie prelaunch sa oferowane promocje:
    – albo jakieś dodatkowe $ czy tokeny na start, jak np. Coinstarter
    – albo wyższe prowizje (raczej w HYIPach)

    I jeszcze jedna wada – brak potwierdzeń wypłat, a niktórych tylko to motywuje do dołaczenia 🙂

  • Moje doświadczenia z fazą prelunch są takie że gdy jakiś program w fazie prelunch na dużo błędów, wiele rzeczy jeszcze nie działa (a program np był reklamowany jako rewolucja i tworzony przez wiele miesięcy) i wiele rzeczy jest przekładanych, wciąć piszą że ruszy za tydzień, potem za dwa, potem za trzy to lepiej do takiego programu nie wpłacać dużo bo na koniec okazuje się że Admin nie podołał. Przykład: Traffic Power Line i WWE. Lepiej nie być naiwnym i nie wierzyć w obietnice a faza prelunch to taka trochę faza obietnic i pompy danego programu.

Dodaj komentarz