Gry na blockchain – co mi się w tym podoba? Ciekawostki i dane

gry na blockchainWszystko wskazuje na to, że niedługo na tym blogu znajdzie się więcej artykułów w temacie z powyższego tytułu. Odkąd zaczęłam odkrywać gry na blockchain – i to uwaga (!) w czysto zarobkowej formie, bo tak naprawdę w żadną z nich jeszcze nie gram, to wciąga mnie to coraz bardziej.

Ba! Oczywiście, mam już na oku kilka gier, w które prawdopodobnie grać będę i bardzo możliwe, że się tym z Tobą podzielę.

O co w zasadzie chodzi? Jak nie wiadomo o co chodzi, to najczęściej o pieniądze. Stare powiedzonko, ale jakoś wyjątkowo tu pasuje. A dodatkowo chodzi też o rozrywkę, chociaż nie ukrywam, że bez wizji zarobienia na grach, nie musnęłabym tego tematu nawet palcem. Do rzeczy!

Gry na blockchain – plusy i minusy

Zacznę od tego, czym w ogóle są gry oparte na technologii blockchain? W skrócie to gry takie jak inne, ale umieszczone w specyficznym środowisku blockchaina. Powiedzmy, że jest to taka cyfrowa księga, otwarta dla każdego i każdy może do niej zajrzeć. W tradycyjnej grze masz wgląd tylko do tego, co jej twórca Ci udostępnia. Wyniki i działania innych graczy są niedostępne, a już na pewno nie można ich zweryfikować. Jeśli gra kodowana jest tradycyjnie – jest też w pewien sposób zamknięta. Gry na blockchain są inne. Jeśli wiesz, że dana gra jest oparta właśnie o blockchain, to znaczy, że możesz w niej sprawdzić wszystko. Ok, zamykam na razie część techniczną, bo dla większości jest pewnie nudna.

Plusy: możliwy koniec monopolu gier, które skupiają się wokół jednej czy dwóch wielkich firm. Możliwość zarabiania na grach wiedząc, że są oparte o łańcuch blockchaina i wiele rzeczy z gry można swobodnie sprzedawać na wolnym rynku. Postaci, zdobyte „dobra”, skórki stają się własnością gracza i nie są pod kontrolą producenta ani jego widzimisię. Jeśli firma wyłączy grę, to i tak wszystko, co w niej zdobyłeś jest na Twoim osobnym „portfelu” i nie znika ot tak.

Opcja wprowadzenia kart do gier, gadżetów NFT i tokenów, które możesz zamienić na inne, sprzedać itd. Atutem jest też to, że każdy ruch gracza jest automatycznie zapisywany w rejestrach blockchain. Twórca gry nie ma opcji cofnięcia jakiegokolwiek ruchu dlatego, że coś mu się nie spodobało. Albo że kogoś nie lubi. Transparentność!

Mój ulubiony plus: w niektóre z nich możesz NIE grać, a i tak jesteś w stanie na nich zarobić!

Minusy? Nie widzę za wielu, poza tym, że to wciąga. W przyszłości na pewno zobaczę ich więcej i wtedy edytuję ten artykuł i je tutaj dodam. 🙂

Najsłynniejsze gry oparte o tę technologię

  • CryptoKitties – jedna z pierwszych gierek tego typu i pierwsza, która swojego czasu mocno mnie zirytowała. Akurat siedziałam stricte w kryptowalutach i Ethereum, a popularność tego dziadostwa była tak wielka, że użytkownicy zakorkowali blockchain! Masowo rzucili się do zakupu i sprzedaży…wirtualnych kotów. Ich napalenie się na ten temat sprawiło, że opłaty podrożały, co nie było mi na rękę. BBC puściło wtedy o tym materiał, nazywając tę grę wybitną, ale cóż, dla mnie była po prostu debilna. Nie widziałam potencjału. Może za poważnie podchodziłam do pewnych rzeczy i zapomniałam, że na pierdołach i głupotach zarabia się również ciekawie, co na „poważnych” tematach? Kto wie. W tamtych czasach, za najdroższego, totalnie wirtualnego kota ktoś zapłacił 600 ETH. W 2018 było to 170 000 USD. Dzisiaj byłoby to 1 200 000 USD. Szok, prawda?
  • Upland – jedna z pierwszych, która pozwalała grającym użytkownikom zarabiać na aktywności w grze. Wcześniej oparta na kryptowalucie UPX, aktualnie nawet nie wiem. Można w niej było budować nieruchomości, uatrakcyjniać je i sprzedawać. Tfu! Nie można było, bo brzmi jak czas przeszły, a przecież Upland cały czas istnieje.
  • Axie Infinity – o tej grze na blockchain usłyszałam od znajomych, dzięki którym wgryzam się w ogóle w ten świat! Jej fabuła jest tak idiotyczna, że aż boli. Czemu boli? Bo i na tym „badziewiu” można naprawdę dobrze zarobić. Zbiera się, hoduje i wykluwa różne grube stworki. A potem je sprzedaje. Ot filozofia. Gra oparta jest na Ethereum, więc jest też dość kosztowna.

Na jakich blockchainach mogą opierać się takie gierki?

Na przeróżnych! I to jest w nich serio najciekawsze. Jeśli masz gruby portfel to możesz np. grać w te wydania gier, które oparte są na ETH. Tu warto zapamiętać: Ethereum = drogie opłaty. Jeśli np. kupujesz sobie stworka potrzebnego do gry za 1 USD, to opłata za to może wynieść kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt dolców.

Dalej, jeśli Twój portfel gruby nie jest, a chciałbyś trochę musnąć temat, to możesz znaleźć gry oparte na innych łańcuchach. Dla przykładu: WAX (tani token i przynajmniej kilkadziesiąt gier w zasięgu), EOS, Tron, Polygon, Tezos czy Ontology.

top blockchain games

Wyszukiwarka gier na różnych blockchainach: https://dappradar.com/topic/games

Jak zerkniesz do w/w to zauważysz, że stojący na Eosie Upland nadal jest w TOP5!
Nieźle trzyma się też gierka Alien Worlds (oparta na tanim Wax), o której pisałam już na blogu wcześniej. Tu dodam, że mimo drastycznego spadku kursy TLM – nadal klikam sobie te tokeny i wpadają na saldo. Nie ma źle

A na tej podstronie: https://dappradar.com/rankings/category/games możesz sprawdzić, jakie gry są osobno na wielu różnych sieciach. Od klasyka ETH, przez taniości po BSC i inne. Dla ciekawych widać tam również obroty w USD oraz liczbę użytkowników gier. Te cyferki potrafią w niektórych przypadkach zrobić wrażenie.

Wielka zmiana: Pay to Win przechodzi w Pay to Earn!

A po polsku: zamiast płacić, żeby w grze wygrać, płacisz, żeby na niej zarobić. Jeśli grałeś kiedyś w jakieś gry, to wiesz, że często za przejście do kolejnego poziomu, trzeba zapłacić. Za broń – zapłacić. Za kolejną super broń –  zapłacić. Nagrodą jest najczęściej triumfalne zwycięstwo! Podium, medal, top miejsce w rankingu. W grach na blockchain również się płaci, ale nie dla sławy, chociaż oczywiście można, a po to, żeby na nich zarobić.

Większość gier opiera się tu o jakiś konkretny token (kryptowalutę), którą zdobywasz w grze i możesz ją sobie sprzedać, zamienić na dolce i wypłacić. Wiele gier wprowadza do nich własne tokeny, a inne opierają się na cudzych. Wróćmy do CryptoKitties, o którym wspomniałam wcześniej. Kupujesz tanio jakiegoś rzadkiego kota, a dokładniej jego cyfrowy obrazek, a potem sprzedajesz drożej (ETH). Albo Upland. Budujesz nieruchomość, rozwijasz, sprzedajesz. Albo, jak w przypadku bardziej rozbudowanych gier. Np. wbijasz na planetę, na której budujesz osadę. Kupujesz ludzi do siania i zbiorów, ludzi do obrony wioski. Dalej oni wysiewają marchew. Marchew zbierają, a Ty sprzedajesz ją za token ludziom z innych części „świata”, gdzie są np. skały i marchwi nie da się wyhodować.

Niedługo pojawi się np. gra w której ścigasz się samochodami, możesz je stejkować (o stakingu pisałam tutaj), i zarabiać wirtualne paliwo. Paliwo możesz wykorzystać do szybszej jazdy, albo sprzedać. I oczywiście, na każdej takiej opcji zarabiasz. Więcej lub mniej, w zależności od gry.

Myślę, że wystarczy już tego wprowadzenia, bo jakiś długi mi się tekst napisał 😊

Daj znać w komentarzu czy temat Cię ciekawi i czy chciałbyś o takich opcjach od czasu do czasu poczytać.

Prawdopodobnie i tak o nich napiszę, bo właśnie kompletuję wirtualny sprzęt do jednej gry na blockchain, ale chętnie się dowiem, czy „czujesz” tę branżę?

A może czujesz, że to totalna abstrakcja?:)

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.