Podsumowanie roku 2021 – złote strzały i książka

złote strzałyAż mi się dziwnie to pisze, ale po ultra słabym roku 2020, który opisałam tu na blogu hasłem „Lipka, pipka, kalafiorek”, muszę przyznać, że rok 2021 był naprawdę dobry. Nawet zajebiście dobry!

Dziwne, bo to już kolejny, w którym wiele rzeczy wokół siebie z premedytacją burzę, zmieniam, odsuwam się i powracam do mocy działania w tle, o którym mało tu mówię. A tu… zonk! Okazuje się że nie tylko psychicznie mocno mi to służy, to jeszcze finansowo też nie mogę gderać.

Introwertyzm + działanie bez spiny i bez wielu innych rzeczy. Przeczesanie kalendarza zadań i wywalenie z niego wszystkiego to, co czasożerne. Powycinanie gangreny. Minimalizacja. Ograniczenie się na FB i Insta. Przeniesienie uwagi na inne pola. Myszo-skryte rzeczy sprawiające mi masę przyjemności i… cholera no, to działa! Heh, fajnie mi.

Tymczasem kot ma w nosie to, że mi dobrze i właśnie obrzygał fotel. Tiaaa, zetrę ino i zaraz tu wracam.
Ok, już:)

Podsumowanie roku 2021

Blog – się trzyma

Tu nadal jest mnie mniej niż zwykle i to efekt działania celowego. Piszę tylko o tym, o czym chcę, a jak mi się nie chce to nie piszę 🙂 Poruszam zdecydowanie więcej tematów NFT, ale na blogu opisuję tylko cząstkę tego, co robię. Zastanawiam się dlaczego i jedyne, co mi przychodzi do głowy to to, że wolę robić więcej niż o tym pisać. Ciekawa odmiana.

Statystyki 2021:

  • Wpisów na blogu: 78 (a od początku: 497)
  • Komentarzy na blogu: 45 (a od początku: 2883)
  • Nowinka: dużo więcej wiadomości mailowych i messengerowych w sprawie tego, o czym piszę na blogu niż komentarzy. Tak to jeszcze nie było.
  • Top 3 najczęściej czytane artykuły: Jak zbierać darmowe Bitcoiny, Airdropy w NFT – codziennie i za darmo, Jak grać w Alienworlds.
  • Top 10 fraz z Google, na które najczęściej przychodzą tu nowi czytelnicy: Properly opinie, nakładki związane z wydarzeniem, coinpot, streamyard cena, goodcontent ile można zarobić, biogram na fb, na jakim blogu można zarobić, binance earn i binance earn opinie
  • Skąd przychodzą czytelnicy? 1. Ruch organiczny z Google 86,9%, 2. wejście bezpośrednie/direct 7,6% 3. Social media: 4%

Ostatnie wybitnie potwierdza mi to, że z FB czy Insta wejścia są minimalne, a kluczem Waszego czytania mnie jest znalezienie czegoś, co Was interesuje, w wyszukiwarce Google. I fajno!

Aktywności na SM – minimum!

Efekt statystyk i czasożerności. Skutek: usunięcie jednego z Fanpage’s i przeniesienie części działań stamtąd na profil prywatny.

  • Profil FB własny – wielka czystka, usunięcie paru tysięcy znajomych nieznajomych, zamknięcie profilu do większości treści publikowanych prywatnie i minimum publicznie (to znaczy, że jeśli nie jesteśmy w znajomych, to widzisz tylko strzępki)
  • Fanpage Ogarnięci Online – prowadzony razem z Pawłem Pieczką.
  • Youtube Ogarniemy to – do Fanpage’a
  • Fanpage mojego sekretnego alter ego – ten, który tworzę pod kątem pisanych książek. Tu również insta. Aktualnie największą aktywność mam właśnie tutaj.

Codziennie zerkam dodatkowo na Discorda, którego rok temu olewałam, ale teraz jest mi potrzebny.

Zarabianie pieniędzy w internecie – jest dobrze!

A rok temu była maniana. W czym różnica? W podejściu, w robieniu, w zwiększeniu dywersyfikacji, która pozwala na ogarnięcie bieżączki i w zmniejszeniu tracenia czasu na fejsbuniu. Im rzadziej zerkam i nie snuję się bezsensownie po grupach czy pierdu pogaduszkach tym lepiej na tym wychodzę.

Złote strzały: dwa w tym roku!

Pierwszy: Airdrop Forth. Do dziś nie rozumiem, jak za taką pierdołę można było zyskać aż tyle, ale tak to bywa. Gratuluję przy okazji wszystkim tym, którzy również się załapali. U mnie wynikało to z robienia totalnej durnoty czyli klikania sobie artykułów z PublishOx  i zbierania za to beznadziejnych co do wartości tokenów. Oczywiście beznadziejne były tylko do momentu gdy jeden z nich (AMPL) wypłaciłam na portfel a oni parę miesięcy później zrobili airdropa (zrzut tokenów dla posiadaczy). No bajka po prostu!

Wniosek: warto robić pozornie niezyskowne rzeczy. Jeśli z 50-ciu, które robiłam wypaliła ta jedna to zwróciła wszystko z extra nawiązką. Mua!

Drugi: NFT a dokładniej gra Train of the Century, w której jestem od początku i wskutek tego dostałam się na „białą listę” do wszystkich jak dotąd limitowanych zakupów związanych z gadżetami do gry. I tymże sposobem zyskałam kartę Mythic i stację do gry – piękna wartość. Mua! W sumie mogłabym tu jeszcze doliczyć fajny deal na Colonize Mars, w którym opyliłam w odpowiednim momencie karty Dark Matter. W obu w/w cały czas też są zyski ze stakingu, więc milusio.

Wniosek: czasem warto robić głupoty, bo jak kiedyś wspominałam, dla mnie gierki internetowe to durnota. Jak widać jednak po czasie – opłacalna.

Properly – na razie dalej czekam na fajne zyski, szału nie ma, ale jest cierpliwość, więc nie mam tu spinki.
Independent Enterpise, o którym rok temu w podsumowaniu pisałam, że powstali z martwych – pomyłeczka! Umarli na dobre i posprzątali po sobie, usuwając Fanpage i stronę www. Bye, bye, jak to mówi mój kolega, albo zysk albo w pysk, tym razem to drugie.
Kryptowaluty – mniam! No ale w 2021 to chyba nikt nie narzekał, co? Przyznajcie 🙂 Osobiście jestem super zadowolona i mój urząd podatkowy również będzie. He he.

Darmówki do wzięcia

W tym roku również było ich kilka, więc skorzystałam, choć nie ze wszystkich. Najnowsze znajdziesz tu: https://aleksandraniedzielska.pl/sprawdz-bonusy-za-darmo/

Niezmiennie korzystam z tych, które działają mimo upływu czasu, ale i dziubię nowe, albo nowe stare jak np. Twisto, z którym zwlekałam 2 lata. Plus Hi tokeny itd. https://aleksandraniedzielska.pl/klikaj-i-zgarniaj-tokeny-hi-za-darmo/

Wydanie pierwszej książki

17 października 2021 zaliczyłam premierę swojej pierwszej, pisanej jeszcze w 2020 roku książki. Yeah! Romans obyczajowy (serio!) trafił wprawdzie na księgarskie półki w kategorii literatury erotycznej, choć przysięgam, że daleko mu do ognistego erotyku, ale jest!

Muszę przyznać, że zawsze chciałam wydać książkę i pewnie gdyby nie ta cała pandemia, która swojego czasu mnie mentalnie rozwaliła, to nie zabrałabym się za pisanie. Najwyraźniej wszystko jest po coś.

Ciekawostki z wydawniczego frontu:

  • Piszę pod pseudonimem i bez twarzy – żaden z moich znajomych z FB nie czytał książki, bo i nie zrobiłam coming outu autorskiego:) Zależało mi na dotarciu do zupełnie nowej grupy ludzi (start od zera) i chociaż na blogu pisałam o możliwości kupienia książki tu https://aleksandraniedzielska.pl/nic-ciekawego-nie-czytaj-wiec-tego/ to nie wysłałam informacji o tym artykule do listy mailingowej, więc nikt się nie zgłosił (uff!).
  • Wypisałam 19 dedykacji na książkach z przedsprzedaży, zorganizowałam kilka fajnych konkursów, książki poleciały też do paru bibliotek. Do bestsellera daleeeeko, ale ogólnie jestem bardzo zadowolona z takiego początku. Przefajne doświadczenie!
  • We wrześniu 2021 podpisałam z wydawnictwem dwie kolejne umowy na wydanie dwóch następnych książek. Pierwsza z nich będzie mixem kryminału i thrillera. Premiera: maj 2022 więc niedługo.
  • Być może przy drugiej książce Wam ją pokażę, ale to wcale nie jest takie pewne. Kobieta zmienną jest i te sprawy.
  • Nie miałam pojęcia, jak ciekawy jest rynek wydawniczy w Polsce (kuuurczę, niektóre z akcji jakie się tu dzieją w backstage’ach to jest jazda bez trzymanki, szok po prostu i urwanie głowy)
  • Poznałam niesamowitych ludzi
  • Odkryłam nowe, marketingowe ścieżki – związane z promocją książki, działaniami w tle itd. Mrrrau!

A poza tym mam coraz większą przyjemność z pisania dla pisania. Dla opowiadania historii, wymyślania wątków, bohaterów, rzeczy. W życiu nie pomyślałabym, że to mnie tak wkręci. W zasadzie cały czas coś piszę, ale tylko jak obrobię kwestie pracowe i internetowo-zarobkowe.

Priorytety + kuweta, a przyjemny relaks na końcu.

I jeszcze cytat: „Na świecie zmienia się klimat, toczą się wojny, gdzieś w Afryce jakiś dzieciak wpieprza ostatnią trawę, która wyrosła na pustyni, by za kilka dni umrzeć z głodu, a setki mil dalej dwie idiotki szczerzą się do Instagrama i mają to głęboko w dupie.”

8 komentarzy

  • Paweł Pieczka

    Jednym słowem nie ma nudy
    Sporo się działo i dużo pozytywów No i realizacja części można nazwać wprost marzeń cieszę się, że jest tu cząstka mnie (Projekt, bo to nie tylko FP, Ogarnięci Online) daje mi to spora dawkę satysfakcji, wiedzy i nowych umiejętności

  • Fajne podsumowanie jak zawsze: lekko i przyjemnie i co ważne merytorycznie. Godne uznania jest to, że pokazujesz blaski i ciebie zarabiania w internecie :). Gratuluję wytrawałości i realizacji stawianych sobie celów- nawet jeśli nie wszystki wychodzą, to zdrowe podejsćie tak mi się wydaje :). Zaglądam na bloga i nie zawsze komentuje, ale czytam 🙂

  • Dzień Dobry Aleksandro !!!
    Jestem pod bardzo, bardzo, ale to bardzo dużym wrażeniem. Gratulacje związane z książką!!! Twoje samozaparcie jest dla mnie bardzo budujące i ciekaw jestem kiedy choć część Twojego entuzjazmu przeniknie, choćby za pośrednictwem tego pisanego akurat komentarza. Ja o swoim minionym roku nie mam zbyt wiele dobrego do opowiedzenia. Wiele spraw będących już w miarę zaawansowanych z przyczyn, o których pisał nie będę, zostało zahamowane. „Przegrupowanie” życiowych wątków już się kończy. Najwyższy czas zabrać się do pracy. Z książką to naprawdę mnie bardzo zaskoczyłaś, choć faktycznie już o niej wspominałaś. Moja leży odłogiem i najpewniej doczeka się jedynie wersji e-booka i to nie wiadomo kiedy. Znowu trochę przysłodzę, ale co ja zrobię, ze lubię twoje „teksty”, przyznam bez bicia, że niektóre nie. Ciekawi mnie, czy pisząc swoje książki też używasz dość „frywolnego” języka, który często w Twoich tekstach się pojawia. Jest to dla mnie o tyle interesujące, że z tego co wiem sporo zajmujesz się SEO, a język , którego się w tym przypadku używa, jest dość odległy od języka literackiego. I tu jestem ciekaw, który rodzaj Twojego pisania jest odskocznią, a być może jedno i drugie idzie u Ciebie w parze. Fajnie się Ciebie czyta to raz, a dwa, to jeszcze raz gratuluję książki.
    Pozdrawiam, jak zwykle bardzo serdecznie
    Mirek

    • Dziękuję Mirku 🙂
      Komentarz od Ciebie to zawsze miód na uszy:)
      A co do tego języka w seo i poza seo to hmmm, może właśnie dlatego, że siedzę w „A” to musiałam mieć odskocznię w „B” bo inaczej dostałabym szału? Nie wiem, tak tylko teraz wpadło mi do głowy. I chyba oba typy są odskocznią, jestem na takim etapie wkręcenia i w A i w B, że nie wyobrażam sobie, przynajmniej teraz, żeby którejś z tych opcji mi zabrakło. Pokręcone.
      Frywolnego języka mówisz? Hmm, staram się doczłowieczać teksty, tak żebym była w nich ja, a nie tylko plapla pod algorytmy.

      Ps. Czekam na Twoją książkę (niezmiennie)!

      • Określenia „frywolny język” użyłem w dobrym tego słowa znaczeniu, bez żadnych kontekstów i podtekstów. Być może powinienem był użyć raczej „swobodnego” lub „swawolnego”, choć to wszystko na jedno wychodzi. Dziękuję za odpowiedź i znów jestem pod wrażeniem tego, że oba A i B dajesz radę łączyć, w sensie rozdzielać i nie pogubić się w tm.
        P.S
        Od jakiś dwóch godzin staram się napisać komentarz do jednego z wcześniejszych Twoich wpisów i mam taką zagwozdkę myślową, że chyba pojadę po fajki bo mi się kończą, a mętlik i myśli w zapodanym temacie mam tak dużo, ze pewno w sumie nie na temat wyjdzie. Cholera dawno nie „ślęczałem” nad komentarzem tyle czasu co nad rzeczonym, o którym wspomniałem.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.