Umiesz liczyć? Układy i układziki „na górze”

ukladyNie mogłam się oprzeć 😉

Ciekawa jestem ile osób otworzy ten artykuł sugerując się tytułem i myśląc o tym, że zastanie tu jakieś soczyste szczególiki co do układów i układzików jakie panują w branży rekomendacyjnej „gdzieś tam u góry” 😉

Ale ok, postaram się sprężać, bo przyznam szczerze, że ostatnie miesiące są dla mnie pasmem odkryć, a czasami prawdziwych „szoków” jeśli chodzi o to jak działa, lub jak nie działa branża rekomendacyjna wśród liderów gdzieś tam na samej górze. Oczywiście, część rzeczy, które słyszę i które momentami sprawiają, że kapcie spadają mi z nóg (i klapki z oczu), to informacje od osób, które gdzieś tam coś słyszały i coś wiedzą, ale i duża część to informacje od tzw. źródła rzeczy.

Cóż – nie wiem jak jest na świecie, bo branża programów partnerskich wszech maści jest wszak ogromna, a im bardziej idę w las, tym większe mam wrażenie, że dopiero muskam temat, ale w Polsce w relacjach firma – liderzy i liderzy-liderzy oraz liderzy-tłum dzieją się czasem prawdziwe cuda.

 

Dobro Wraca.
Zło się mnoży.
Samotne wilki mają to w dupie.

Pod tymi trzema hasłami można by chyba z grubsza umieścić wszystkich tych, „co na górze”. Mamy tutaj prawdziwe spektrum charakterów, osobowości i wrażliwości, które działają zgodnie z którymś z tych trzech haseł.

 

Dobro Wraca.

To liderzy, którzy są jak z regułki. Z książkowej definicji Lidera. Przez wielkie L. Ludzie w mojej opinii niebywali i tak niesamowici, że to wydaje się dosłownie nierealne. Można ich zliczyć na palcach jednej ręki. Mają i niesamowitą wiedzę, i niesamowitą wrażliwość, która nie pozwala im „walić innych” wiadomo gdzie. Mają też mniejsze zyski niż inni.
Szacun Panowie i Panie.

 

Zło się mnoży.

To liderzy, którzy niczego nie robią za darmo. Ogromna wiedza, i ogromna świadomość psychologii zarówno tłumu, właścicieli firm, jak i osób im równoważnych. Lider „zło się mnoży” nie robi absolutnie (podkreślam! – absolutnie) niczego, jeśli nie ma w tym dealu jeszcze ZANIM on się na coś zdecyduje. To poniekąd szumowina, a poniekąd po prostu typ, który wie co może i wie, że za to jego „mogę” inni gotowi są zapłacić. Owa persona bierze np. pieniądze od właściciela nowego programu rekomendacyjnego tylko za to, że łaskawie zdecyduje się do niego dołączyć i go promować. I właściciel daje jej tyle, ile chce, bo wie, że za tą osobą przyjdą tłumy, a to rozwinie jego firmę. Może to kwestia tego, że liderowi tego rodzaju nie wystarcza pieniędzy z prowizji, które i tak z czasem otrzyma? A może to przerost formy nad treścią? Albo wykorzystywanie tego, że lata pracowało się nad renomą, więc teraz za jego obecność w firmie A czy B trzeba mu płacić? A może to nie jest samo zło,… a jedynie zwyczajna relacja biznesowa, która pewnie ma miejsce i w niejednej „normalnej”, wielkiej firmie. Kupujesz sobie wysoką pensją najlepszego speca na rynku (no, albo przynajmniej któregoś z najlepszych), bo wiesz, że on da Twojej firmie epokowy rozwój. Kurczę. Grrr. Życie? Sam biznes? Rzeczywistość? Dbałość o własną firmę? Coś za coś? Norma? Nie wiem.

„Zło się mnoży” czyni w sieci mnóstwo układów z innymi osobami i to na układach buduje pewne relacje. Dogaduje się z równymi sobie, proponuje im pewne deale, które niosą w górę ich obu. Ustawienie w matrycach, ranking „Dyrektora” w MLM na start, ustawienie w binarkach, odpowiednia pozycja do formowania najlepszych systemów prowizyjno-spadkowych. Deale krytykujące inne programy (kilku takich dobiera się ze sobą w grupki i jadą na czym świat stoi na inne firmy). Nie dlatego, że one są złe. Coś Ty 🙂 Dlatego, że na swoich autorytetach i na krytyce innych firm budują bajeczne struktury w swojej firmie. Prosta zasada. Dobro nie sprzedaje się tak dobrze jak hejt i krytyka. Hejt i krytyka robią największy zasięg. Zawsze trafiają na podatny grunt. Zawsze znajdą odbiorców, którzy im przyklasną. I to działa 10 razy szybciej niż jakieś tam dobro. A to, że przy okazji zjadą do zera firmy, które mogą być niezłe? A kogo to obchodzi. Life is brutal. Na rynku wygrywają najtwardsi. Rekiny zjadają rybki.

 

Samotne wilki mają to w dupie

To liderzy, którzy uciekają. Serio – są tacy. Uciekają od innych liderów. Czasem od samego początku, bo nie chcą tam być, działają w ciszy, zwykle sami, w relacjach face to face. Często ich facebookowe profile świecą pustkami, ale oni są – na privach, na skype’ach, na youtube, na telefonie. To ludzie, którzy ciężko zasuwają na swoją pozycję, i zwykle nie wchodzą w żadne układy. Jak ktoś im nie pasuje, lub wyczują pismo nosem – opuszczają okienko, banują, nigdy do danej osoby nie wracają. To samotne wilki, które kierują się tylko tym, co same uważają za słuszne. Czasami mają rację, czasami się mylą. Zawsze podnoszą się po porażkach i idą dalej – ale nie pali im się ani do świecznika, ani do super deali z innymi, nawet jeśli wiedzą, że mogliby dzięki nim zbić kupę kasy. Mają to gdzieś. Są też pewnego rodzaju obserwatorami. Dobrymi.

 

Co ciekawe, są też miksy liderów. Dobra wraca bywa samotnym wilkiem, ale czasem i wpada na ścieżkę zło się mnoży i robi tam jeden, dwa deale. W granicach jego przyzwoitości i wrażliwości. Zło się mnoży nagle znika i staje się samotnym wilkiem. Na jakiś czas. Bywa, że do momentu przyschnięcia jakiejś własnej wpadki. Samotny wilk bywa dobrem. Zdarzają się też cuda i zło przechodzi na drugą stronę mocy. Zwykle zupełnie sobie tam nie radzi, bo nie takim kochają go ludzie. I czasem znów wraca.

Dla wielu z Was, to co piszę, będzie brednią.
Inni będą wiedzieć, że mówię właśnie o nich.
Ale Ci drudzy pewnie tego nie przeczytają.
Oni nie tracą czasu.

A najprzyjemniej… cóż… najprzyjemniej jest gdzieś w środku całej tej stawki.
Gdzie zarabiasz całkiem OK, dobrze się bawisz, budujesz fajne kontakty i nie wiesz o tym wszystkim co dzieje się wyżej.
Albo po prostu nie chcesz wiedzieć. Robisz swoje.
.

5 komentarzy

Dodaj komentarz